czwartek, 31 października 2013
...bo tak lepiej
Kilka moich postow czeka na publikacje i pewnie nigdy ich nie opublikuje. Wiele rzeczy wydarzylo sie w ciagu ostatniego roku, o wielu sprawach mialabym ochote napisac, ale nie robie tego. Nie opublikowalam nawet postu z wakacji,ktory od kilku miesiecy czeka w wersji roboczej. Dobrze ze zdjeciom nie grozi zzolkniecie ze starosci ;) Dlaczego? Z obawy, ze zostane skrytykowana? Nie, nie chodzi nawet o krytyke...Wiem co robie, jestem dorosla i wbrew temu co niektorym osobom mogloby sie wydawac, jestem bardzo odpowiedzialna, przede wszystkim za moich najblizszych.
Obawiam sie, ze moje posty moglyby byc zle odebrane, zle zrozumiane przez czytelnikow...Opisy na blogach to z reguly male wycinki z naszego zycia, z naszych przemyslen i naprawde bardzo latwo o niewlasciwa interpretacje. Nauczylam sie nawet w realu chronic moja prywatnosc, szczegolnie w obecnej sytuacji, kiedy to wiele osob chetnie wlazloby w nasze zycie z brudnymi buciorami. A my na to na pewno nie pozwolimy! Mam spore grono przyjaciol i znajomych ktorzy od samego poczatku mnie wspieraja, ktorzy dobrze mnie znaja i szczerze kibicuja naszej milosci. Jest tez mnostwo osob, ktore obstawiaja zaklady przekonani, ze nasza historia wkrotce sie skonczy. Sa to jednak osoby, ktore nie maja zielonego pojecia jak jest naprawde, ktore nie maja wstepu w nasza prywatnosc, a dzieki ktorym my sie swietnie bawimy ;))
Nasza sila jest w tym, ze nasza historie znamy tylko my dwoje. I wlasnie to jest w tym wszystkim najpiekniejsze!
środa, 30 października 2013
Kupia...nie kupia..
Mija tydzien, odkad zainteresowane strony dogadaly sie co do ceny domu i....cisza. Zaczynam sie bac, ze nic z tego nie wyjdzie, ze sie rozmyslili. Ten dom to nie lada problem dla nas. Nie ma mowy o tym, zebysmy w nim zamieszkali wszyscy, bo po prostu nie stac nas na wykupienie drugiej polowy od ex B, ktora podobnie jak my nie jest zainteresowana domem, poniewaz od ponad roku mieszka i pracuje w zupelnie innym regionie. Dla nas, natomiast, obecna sytuacja, podczas gdy kazdy z nas utrzymuje wlasny kat, jest dosc niewygodna. Od dluzszego czasu rozmawiamy o wspolnym zamieszkaniu...i w zasadzie juz wprowadzilismy to w zycie, z tym ze w obecnej chwili ponosimy kolosalne koszty, ja na wynajem mieszkania, B na utrzymanie duzego domu i splacanie koncowki hipoteki.Dopoki dom nie zostanie sprzedany nie mamy mozliwosci rozwiazania naszego problemu. Czyzbysmy sie za wczesnie cieszyli? A moze po prostu tydzien, to za malo czasu na znaleznieni dobrego notariusza i zalatwienie innych formalnosci zwiazanych z kupnem domu. Tydzien temu kupujacy wspominali, ze chcileliby juz pod koniec tego miesiaca wplacic znaczna czesc sumy, a reszte po zalatwieniu pozostalych formalnosic i wprowadzic sie jeszcze przed Bozym Narodzeniem. Nie musza nawet czekac na kredyt, gdyz w calosc placa gotowka. Wszystko wydawalo sie takie na wyciagniecie reki..a teraz ta cisza i niepewnosc...kupia..nie kupia...
środa, 23 października 2013
Kolejny krok do przodu...
Nareszcie cos sie ruszylo! Boimi sie jeszcze glosno o tym mowic, ale powiedzmy, ze w 90% dom sprzedany...w tym tygodniu powinno dojsc do ostatecznego podpisania umowy miedzy stronami. Kupujacy chca sie wprowadzic prawie natychmiast, to znaczy w ciagu miesiaca B. bedzie sie musial wyniesc z domku ;) Poczatkowo do mnie, a potem na spokojnie poszukamy wlasnego mieszkania. Az trudno jest nam w to wszystko uwierzyc. Wybor mieszkan na rynku jest olbrzymi wiec nie powinnismy miec z tym wiekszego problemu, ale to juz zostawimy na przyszly rok :)
ps. Moje juz dorosla corka, ktoregos dnia parzac na mnie powiedziala - Wreszcie jestes szczesliwa.
To prawda...nareszcie!
ps. Moje juz dorosla corka, ktoregos dnia parzac na mnie powiedziala - Wreszcie jestes szczesliwa.
To prawda...nareszcie!
środa, 4 września 2013
...do zobaczenia wieczorem...
Dzisiaj wroce do domu i nie zastane B..dziwne uczucie...To byly cudowne dwa miesiace...dwa miesiace wspolnego zycie..kazdy dzien byl swietem...
Oboje wiemy, ze znalezienie wyjscie z naszej troche skomplikowanej sytuacji, to tylko kwestia czasu...
nie potrafimy oddychac jesli w poblizu nie ma drugiej osoby...
wtorek, 13 sierpnia 2013
Krotkie wspomnienie z wakacji
Zniknelam, poniewaz przez dwa tygodnie lipca znajdowalam sie w tym przepieknym regionie na poludniu Wloch- Apulii.
Obecnie wpadlam w wir pracy, chociaz trafniejszym okresleniem byloby "mlyn pracy", tak wiec nie mam czasu na relacje z wakacji. Bylo cudnie i tyle! :)
Wiecej zdjec i jakis krotki opis do nich bedzie na pewno,nalezy sie tylko uzbroic w odrobine cierpliwosci.
*********
A tak z innej strony...
...w moim zyciu na pewno nie ma monotonni, powiedzialaby nawet, ze czasami za duzo sie dzieje.
Nigdy nie wiem jakie zmiany zaistnieja za miesiac, dwa...nie mowiac o tym co moze wydarzyc sie za rok...znowu staje przed jednym z zakretow zyciowych i zastanawiam sie co ja mam zrobic, jaka decyzje podjac..Jutro koncze 43 lata...och..zebym miala przynajmniej te 5 lat mniej, moze byloby latwiej...
środa, 26 czerwca 2013
Ni pies ni wydra..
Pamietam, ze jeszcze tak niedawno (a moze minelo juz sporo czasu?) rozpoczynalam kazdy dzien od wlaczenia komputera i przegladu wiadomosci na onecie. Sledzilam dosc szczegolowo wszystkie artykuly dotyczacych tego co sie dzilalo w kraju, w polityce, plotek o slawnych i mniej slawnych (celebrytach sie teraz mowi). Dzisiaj, po prawie 9 latach zycia na emigracji, od czasu do czasu wchodze na oneta i ...czytam kilka tytulow i prawie zadnego artykulu. W polityce kraju juz dawno sie pogubilam, celebrytow prawie nie rozpoznaje, wiekszosci wrecz nie znam, problemy zycia codziennego w kraju, roznego rodzaju afery nie inetesuja mnie. Przylapuje sie na tym, ze nie wiem co odpowiadac na pytania moich znajomych, zainteresowanych dzisiejsza sytuacja w Polsce. Najczesciej odpowiadam, ze dziewiec lat temu to bylo tak, to sie zylo tak, sie zarabialo siak.. teraz pewnie sie sporo zmienilo i moze prawda jest to, co sie wypisuje w tutajszych gazetach o naszym kraju.
Kilka miesiecy temu spojrzalam oczami Wlocha na nasza stolice...On byl po prostu zachwycony,ja, przyznam sie bez bicia, rowniez..I nie wiem czy Warszawa sie zmienila w przeciagu ostatnich lat, czy to ja spojrzlam na nia innym okiem. Pomijajac fakt, ze tak naprawde nigdy nie bylam w Warszawie jako turystka.
I tak po dziewieciu latach zycia tutaj ni pies ni wydra ze mnie...a moze, jednak, bardziej wydra??
Kilka miesiecy temu spojrzalam oczami Wlocha na nasza stolice...On byl po prostu zachwycony,ja, przyznam sie bez bicia, rowniez..I nie wiem czy Warszawa sie zmienila w przeciagu ostatnich lat, czy to ja spojrzlam na nia innym okiem. Pomijajac fakt, ze tak naprawde nigdy nie bylam w Warszawie jako turystka.
I tak po dziewieciu latach zycia tutaj ni pies ni wydra ze mnie...a moze, jednak, bardziej wydra??
środa, 19 czerwca 2013
O czwartej nad ranem
Nie moge uwierzyc, ze minal miesiac od mojego ostatniego wpisu!!! Ten czas tak leci czy tylko mnie sie tak wydaje?
Koniec niepewnosci i nerwowki, chociaz musze przyznac, ze dzieki B. okres wyczekiwania na badanie i wynik, przebiegl pogodnie i prawie bezstresowo. Ten facet to prawdziwy balsam dla duszy ;) I jestem szczesliwa, ze moj ci on ;)
Jestem zupelnie zdrowa!!
Wiem, ze nie dam rady napisac nic wiecej o czwartej nad ranem. Ostanio tak sie sklada, ze pisze wylacznie na nocnych dyzurach w chwilach miedzy jednym a drugim dzwonkiem. Nie jest to godzina odpowiednia na zmobilizowanie mozgu do jekiekolwiek pracy. Nawet jesli mialoby to byc jedynie sklecenie w calosc kilku prostych zdan.
Nareszcie po dlugiej zimie i braku wiosny mamy upalne lato! Upalne w doslownym tego slowa znaczeniu. Za kilka godzin pakuje torbe z jedzeniem i litrami wody naturalnej i jedziemy na caly dzien do Ondalandu, niedaleko Novary... we czworke, to znaczy moje dzieci i B. Mam nadzieje, ze poza mozliwoscia moczenia sie w basenach uda mi sie przekimac troche w cieniu na trawie :)
Zycze wszystkim milego dnia :)
wtorek, 21 maja 2013
Niepokoj
Jestem troche rozdrazniona ostatnio, ale chyba to normalne...Wydaje sie byc spokojna, ale wystarczy jakies glupstwo i wpadam w wscieklosc, nie kontroluje sie... Kilka razy dostalo sie mojej corce bez jakiegos konkretnego powodu, malemu tez udalo sie wyprowadzic mnie z rownowagi...Kilka spiec w pracy... B. natomiast, ma na mnie niezwykle kojacy wplyw, potrafi uspokoic mnie, zmienic tor moich mysli...Dobrze miec blisko kogos takiego...On czyta w moich myslach, zanim zdaze cos powiedziec, on juz wie o co chodzi i co nalezy zrobic... Niesamowite!!! A ja zawsze mowilam, ze nie ma takich facetow i nalezy sie zadowolic tymi, co sa ;))
Najgorsze dla mnie jest oczekiwanie...nie lubie czekac...chcialabym juz wiedzic na czym stoje..3 czerwca przyjmuja mnie na jeden dzien do szpitala...pozniej znowu czekanie, na wyniki
Subskrybuj:
Posty (Atom)