czwartek, 31 października 2013

...bo tak lepiej

Kilka moich postow czeka na publikacje i pewnie nigdy ich nie opublikuje. Wiele rzeczy wydarzylo sie w ciagu ostatniego roku, o wielu sprawach mialabym ochote napisac, ale nie robie tego. Nie opublikowalam nawet postu z wakacji,ktory od kilku miesiecy czeka w wersji roboczej. Dobrze ze zdjeciom nie grozi zzolkniecie ze starosci ;) Dlaczego? Z obawy, ze zostane skrytykowana? Nie, nie chodzi nawet o krytyke...Wiem co robie, jestem dorosla i wbrew temu co niektorym osobom mogloby sie wydawac, jestem bardzo odpowiedzialna, przede wszystkim za moich najblizszych. Obawiam sie, ze moje posty moglyby byc zle odebrane, zle zrozumiane przez czytelnikow...Opisy na blogach to z reguly male wycinki z naszego zycia, z naszych przemyslen i naprawde bardzo latwo o niewlasciwa interpretacje. Nauczylam sie nawet w realu chronic moja prywatnosc, szczegolnie w obecnej sytuacji, kiedy to wiele osob chetnie wlazloby w nasze zycie z brudnymi buciorami. A my na to na pewno nie pozwolimy! Mam spore grono przyjaciol i znajomych ktorzy od samego poczatku mnie wspieraja, ktorzy dobrze mnie znaja i szczerze kibicuja naszej milosci. Jest tez mnostwo osob, ktore obstawiaja zaklady przekonani, ze nasza historia wkrotce sie skonczy. Sa to jednak osoby, ktore nie maja zielonego pojecia jak jest naprawde, ktore nie maja wstepu w nasza prywatnosc, a dzieki ktorym my sie swietnie bawimy ;)) Nasza sila jest w tym, ze nasza historie znamy tylko my dwoje. I wlasnie to jest w tym wszystkim najpiekniejsze!

8 komentarzy:

  1. Lauro - ja jestem jak najbardziej na TAK dla Was, choć nic o Was nie wiem. Ale nie muszę. Daleka jestem od tego, by życzyć komuś źle :). Trzymajcie się i go ahead!

    OdpowiedzUsuń
  2. kazdy ma prawo ukladac zycie po swojemu, niektorzy kochaja dzielic sie swpom prywatnym zyciem publicznie , ja uwazam ze slowo PRYWATNE cos znaczy,i nalezy je chronic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami czlowiek ma straszna ochote podzielic sie czyms wiecej i to chyba jest naturalne, ale zycie uczy nas, ze lepiek byc ostroznym, pozdrawiam

      Usuń
  3. Powtórzę to, co jakiś czas temu napisałem. Nie wiem jak w realu, ale na blogu bardzo się zmieniłaś. Kiedyś byłaś bardzo szczera, chyba nawet za szczera. Szeroko pisałaś o swoich rozterkach, wątpliwościach, emocjach itp. przeżyciach. Ale to było kilka lat temu.
    Teraz jesteś bardzo oszczędna w wyrażaniu swoich emocji, właściwie trudno cokolwiek wywnioskować czytając bloga. Pod tym względem zmieniłaś się diametralnie. Czy nastąpiło to także w realu, tego nie wiem, bo nie znam Ciebie w realu :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zaprzeczam, zmienilam sie, ale wylacznie na blogu...W realu jestem ciagle ta sama osoba, jedyne co ,to ciagle zmiany w moim zyciu. Mysle, ze gdybym opisala wszystko na blogu, obrzuconoby mnie kamieniami ;))) co nieco pisze i czasami wydaje sie, ze za duzo...zauwazylam tez, ze wielu moich starych czytelnikow w dalszym ciagu podczytuje mojego bloga, ale juz nie komentuje...moge sie tylko domyslac przyczyny...ze wielu blogowiczow, ktorzy wczesniej opisywali prawie wszystko na swoich blogach, podobnie jak ja zmienilo sposob pisania. Z czasem moze po prostu sie dojrzewa, albo najzwyczj w swiecie nie ma sie ochoty tlumaczyc przed innymi ze swojego zycia.

    pozdrawiam serdecznie i zycze spokojnej nocy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja sie ciesze Twoim/Waszym szczesciem i trzymam kciuki! A ta wspolna kawulka to juz baaaardzo zimna:-) W naszym zyciu tez sie troche pozmienialo. Ta najwazniejsza zmiana to fakt, ze w styczniu bedziemy w Trojeczke:) Sciskam i mam nadzieje, ze uda nam sie kiedys spotkac na tej kawce i ze zabierzemy Mala na wycieczke nad Jezioro:) Trzeba jej pokazac, gdzie tatus oswiadczyl sie mamusi:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu, gratuluje i ciesze sie razem z wamu! Tak sie ciagle wybieramy do tego Torino i jakos nie mozemy dojechac . Jezeli wybierasz sie bad jezioro, to daj koniecznie znac. Buzka

    OdpowiedzUsuń