środa, 18 marca 2015

Zmiany..zmiany..i kolejna przeprowadzka

Doszlam do siebie. Jestem znowu w pelnej formie. Coraz czesciej zastanawiam sie nad powrotem do bloga, ale poki co brak mi na to czasu...Zeby moc podniesc sie i wyjsc z dola psychicznego staralam sie nie zatrzymywac i ciagle cos robic, wiec dzialam i chyba dobrze mi to robi. Wywracam cale zycie do gory nogami i za niespelna dwa tygodnie kolejna przeprowadzka, wiec mozecie sobie wyobrazic co sie dzieje. Zyje na turbo obrotach. Mysle, ze wroce tutaj i wiecej napisze o zmianach, a dzialo sie tu trohe podczas mojej nieobecnosci na blogu.

niedziela, 16 listopada 2014

Koniec

Nie pojawiam sie na blogu od miesiecy i chyba najwyzszy czas sie pozegnac z tym miejscem. Moze jeszcze kiedys wroce... W chwili obecnej nie potrafie pisac... zbyt duzo w moim zyciu sie wydarzylo ostatnio, nie wszystko jestem w stanie udzwignac...ale pisac o tym nie chce... O wszystkich Was pamietam...w koncu kilka dobrych lat tutaj spedzilam z Wami Trzymajcie sie!!!

czwartek, 11 września 2014

pomocy!!!!

Od dawna tu nie wchodze i cos sie dziwnego narobilo na moim blogu! Nie moge z niego w pelni korzystac. Jest w czesci zablokowany...po zalogowaniu sie wchodze bez problemow na moja tak zwana robocza czesc bloga, natomiast gdy klikam na "wyswietl bloga", strona jest zablokowana jako blog pornograficzny!!! Co mam z tym fantem zrobic??? Nie moge sie "dostac" na Wasze blogi. Nie mam pojecia czy ten post zostanie opublikowany, jezeli jakims cudem tak, to prosze o pomoc. Gdzie mam to zglosic?!

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Mial byc tekst...beda zdjecia

Zamierzalam napisac post..nawet nieglupi,  ale o czwartej nad ranem nie jestem w stanie sklecic cos logicznego. W zwiazku z tym pozostawie tylko slad po sobie w postaci zdjec z niedzielnego spaceru. Tak w nawiasie- szesciogodzinnego spaceru!

Ps.wielszosc zdjec robil moj synek wiec prosze wybaczyc palec widoczny na niektorych zdjeciach.

środa, 5 marca 2014

Brak pomyslu na tytul...

Luty nie okazal sie dla mnie najlepszym miesiacem. Gdybym mogla, to najchetniej wykreslilabym go z pamieci.Mnostwo problemow, glownie zawodowych spowodowalo, ze na koniec miesiaca sie rozchorowalam. Nic powaznego, tylko grypa z malymi powiklaniami. Grypa, ktora przywlokl z przedszkola moj synek,i ktora rozlozyla na lopatki wszystkim domownikow, czyli w sumie moje chorowanie nie ma nic wspolnego z moja praca, ale zawsze lzej jak mozna na kogos zlozyc wine ;) Moje problemy z oddzialowa skonczyly sie tym, ze zaproszono mnie do dyrekcji na rozmowe, na podstawie powaznego pisemnego oskarzenia, ktore wytoczyla e stosunku do mnie i do jednej z moich kolezanek. Jedyna moja satysfakcja z calego zdarzenia to, ze tak naprawde oberwalo sie oddzialowej a nie nam. No i oczywiscie milo bylo ujrzec przed drzwiami dyrekcji moje kolezanki i kolegow z oddzialu, ktorzy pojawili w danym dniu w ramach solidarnosci z nami. Juz od dluzszego czasu prowadzimy wojne z nasza szefowa, a ona z nami, z tym ze ona jest sama przeciwko nam wszystkim.Zobaczymy jak dlugo to jeszcze potrwa.. W kazdym badz razie potrzebowalam troche czasu, zeby dojsc do siebie po ostatnich kilku wydarzeniach, i chyba jeszcze tak do konca do siebie nie doszlam. Na szczescie za kilka dni urlop i juz w sobote lecimy do Neapolu na tydzien, gdzie powinnismy sie zaczepic na ostatni dzien karnawalu w Maiori.
A poza tym w marcu powinna nadejsc tez wiosna, po dlugiej i deszczowej zimie.. Tak, tak...w tym roku moge spokojnie powiedziec, ze mieszkam w krainie deszczewcow. Gdybym nie posiadala w sercu wiosny, to zapadlabym w powazna depresje ;) ******* W polowie stycznia zorganizowalismy sobie krotki, dwudniowy wypad do Val di Susa w Piemoncie. W zasadzie to byl moj prezent urodzinowy dla B. A oto kilka, moich ulubionych zdjec z tegoz pobytu. Czy ktos jest w stanie zgadnac co to za zamczysko wylania sie zza gestej mgly?

piątek, 10 stycznia 2014

Pierwszy dzien roku e jednym zdaniu..

Po przetanczonym Sylwestrze, w charakterystycznym osrodku agroturystycznym w   Monferrato, gdzie ugoszczono nas regionalna kuchnia piemontese (z Piemontu) i najlepszym winen z tegoz regionu, po kilku godzinnym odpoczynku  w przytulnym, gustownie urzadzonym, z pieknymi antykami, pokoju tupu bed and breakfast, po pysznym domowym sniadaniu, udalismy sie na dlugi spacer po Asti, Alba i Moncalvo.
 
Ps.Ciekawe czy sie spelni moj sen, ktory mialam tamtej nocy, a wlasciwie ranka? 

czwartek, 21 listopada 2013

Zimno ale pozytywnie

Zimno!!! Od tygodnia pada bez przerwy, a przy tym jest niesamowicie zimno..nienawidze takiej pogody. Piec dni wolnych wykorzystalam praktycznie wylacznie na spanie..mysle,  ze nadrobilam wszelkie zaleglosci w spaniu. Potrzebowalam wypoczynku,  takiego prawdziwego nicnierobienia. Luz do godziny szesnastej, to naprawde luksus.
      Wplynely pierwsze pieniadze na konto B, to znaczy, ze dom prawie sprzedany! Tuz przed swietami ostateczne podpisanie dokumentow w obecnosci notariusza i dom bedzie mial nowych wlascicieli! A my nowe perspektywy na przyszlosc. Lepszego zakonczenia roku nie moglismy oczekiwac.






wtorek, 5 listopada 2013

Wspomnienia z wakacji

To byly wyjatkowe wakacje... Mysle, ze wyjatkowe dla calej naszej czworki...
Wybor padl na Salento w Apulli, ale to chyba nie mialo wiekszego wplywu na nasze nastroje, najwazniejsze, ze czulismy sie swietnie we wlasnym towarzystwie. Przepiekne plaze i klimat Salento oczywiscie nam umilily dwutygodniowy pobyt. Morze jest jedno z piekniejszych we Wloszech, nie bez przyczyny niektore plaze sa porownywane do Malediwy- Maldive del Salento w Pescoluse (na ponizszym zdjeciu) po stronie Morza Jonskiego 
  Wynajelismy domek w osrodku agroturystycznym i okazal sie  strzalem w dziesiatke. Spokoj, natura, pomidory,cukinie prosto z pola, cytryny zrywane z drzewa rosnacego w ogrodzie, sniadania na tarasie z swiezutka babka upieczona przez wlascicielke, codzienne odwiedzanie, w drodze na plaze, wielkiego mrowiska i obserwowanie pracy gigantycznych czarnych mrowek, okazaly sie wielka frajda dla pieciolatka, ktory do tej pory owoce i warzywa widzial wylacznie w supermerkatach, a mrowki przydeptywal...wspolne grilowanie glownie ryb..

Poza codziennym szalenstwem w morskich falach, a musicie wiedziec, ze Salento to raj dla wielbicieli  surfingu, budowa zamkow i przedziwnych budowli ze srebrzystego piasku po stronie Adriatyku, w okolicy Otranto, i zlocistego na plazach Morza Jonskiego, znalezlismy czas na zwiedzanie okolicy.
Z powodu naszego totalnego roztargnienia nie udalo nam sie uchwycic wszystkiego w obiektywie, poniewaz czesto zostawialismy gdzies aparat i zdarzalo nam sie wyruszac w droge nie zabierajac telefonow.

Ponizej miasto portowe Galipoli, wazny osrodek turystyczny w Apulii. Centrum tego miasta to urocze miejsce na spacery, zarowno w swietle dnia jak i nocna pora.

Do Galipoli dotarlismy w porze  kiedy to wiekszosc korzystala z popoludniowej sjesty lub wylegiwala sie na plazy, w zwiazku z czym udalo nam sie uchwycic w obiektywie "blogi spokoj" tego miejsca.  
Cudownie a jednoczesnie dosc zabawnie bylo spacerowac po pustych uliczkach. Dlaczego zabawnie? Poniewaz  podczas naszego spaceru wsrod waskich zaulkow bylismy bacznie obserwowani przez mieszkancow, przesiadujacych przed  swoimi domami, my natomiast obserwowalismy zycie codzienne tubulcow toczace sie przed ich wlasnymi domostwami.
 Moje mlodsze dziecie przymierzylo kilka kapeluszy, jednak nie zdecydowalo sie na kupno zadnego z nich, a szkoda,  bo to twarzy mu bylo.
Dzien w Galipoli zakonczylismy  wysmienita kolacja na bazie swiezo zlowionych ryb. Nigdy i nigdzie nie jadlam tak smacznych i swiezych ryb jak w Apulii.

Cdn