niedziela, 16 listopada 2014

Koniec

Nie pojawiam sie na blogu od miesiecy i chyba najwyzszy czas sie pozegnac z tym miejscem. Moze jeszcze kiedys wroce... W chwili obecnej nie potrafie pisac... zbyt duzo w moim zyciu sie wydarzylo ostatnio, nie wszystko jestem w stanie udzwignac...ale pisac o tym nie chce... O wszystkich Was pamietam...w koncu kilka dobrych lat tutaj spedzilam z Wami Trzymajcie sie!!!

8 komentarzy:

  1. Wszystkiego dobrego, Lauro. Też od dawna nie piszę, ale ciągle zaglądam :)
    Miałam wrażenie, że znikasz, bo wszystko się wyprostowało i nie potrzebujesz już blogowego wentyla. Teraz nie wiem co myśleć, ale trzymam kciuki, żeby było dobrze. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oliwko szkoda, że przestałaś pisać:-)
      Rozochociłaś mnie bardzo , ciekawa byłam jak Wam się układa w Toskanii. Przeniesienie się do innego kraju i odkrywanie go w Twojej odsłonie. Masz dar do pisania:-))
      Bardzo lubiłam czytać Twojego blogusia, ale cóż .
      pozdrawiam
      Mariola

      Usuń
  2. Myslalam podobnie do oliwki...no ze nie potrzebujesz juz wygadania sie na blogu, bo masz to czego w zyciu pragnelas i absorbuje Cie zycie codzienne tak mocno, ze ...a tu piszesz, ze nie wszystko jestes w stanie udzwignac, wiec niepokoisz takowym wpisem.... zaraz zaczynaja krazyc wokol glowy czarne mysli, ze cos bardzo niefajnego sie u Ciebie dzieje. I nie wie czlowiek co ma myslec.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lauro zawsze pamiętaj, ze może być już tylko coraz lepiej.Trzymam nadal mocno kciuki aby było tak jak sobie zapragniesz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też jestem blisko ciebie, bo byłaś jedną z pierwszych moich blogowych koleżanek. I mam bardzo ciepłe uczucia, też wsparcie wirtualne. Jednak zdecydowanie uważam życie realne za najistotniejsze, a to tutaj, to takie plastykowe różowe okulary. Piszemy z uwzględnieniem myslenia kto to będzie czytał. Ja np juz w styczniu wspomniałam w ukryty sposób, ze coś złego dzieje się w moim związku. Tak potrzebowałam wsparcia, nikt nie czytał tego dokładnie. Dopiero maile prywatne rozjasniły sytuację. Trzeba rozdzielić w sposob zasadniczy te dwa swiaty. Tak myslalam kiedyś, ze gdybym zachowała zupelną anonimowość, to pisałabym więcej, ale własciwie to pewnie przedstawialabym inną siebie. Wiedząc, ze blog jest czytany przez wielu realnych znajomych, musialam "zachować twarz" i pisać optymistycznie, bo ludzie by sie zdziwili, ze u mnie moze być coś NIE tak. Pozdrawiam serdecznie i zyczę radości na codzień. A w swoim zawodzie wiesz najlepiej, co to znaczy doceniac zdrowie i szczęście.

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia Lauro, a jeśli byś chciała kiedyś wrócić to wiesz gdzie nas znaleźć :)
    Pozdrawiam, pa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Laura pisałaś ciekawie, szkoda , że się też wykruszasz :-)
    Wszystkiego dobrego
    Mariola

    OdpowiedzUsuń