Pamietam, ze jeszcze tak niedawno (a moze minelo juz sporo czasu?) rozpoczynalam kazdy dzien od wlaczenia komputera i przegladu wiadomosci na onecie. Sledzilam dosc szczegolowo wszystkie artykuly dotyczacych tego co sie dzilalo w kraju, w polityce, plotek o slawnych i mniej slawnych (celebrytach sie teraz mowi). Dzisiaj, po prawie 9 latach zycia na emigracji, od czasu do czasu wchodze na oneta i ...czytam kilka tytulow i prawie zadnego artykulu. W polityce kraju juz dawno sie pogubilam, celebrytow prawie nie rozpoznaje, wiekszosci wrecz nie znam, problemy zycia codziennego w kraju, roznego rodzaju afery nie inetesuja mnie. Przylapuje sie na tym, ze nie wiem co odpowiadac na pytania moich znajomych, zainteresowanych dzisiejsza sytuacja w Polsce. Najczesciej odpowiadam, ze dziewiec lat temu to bylo tak, to sie zylo tak, sie zarabialo siak.. teraz pewnie sie sporo zmienilo i moze prawda jest to, co sie wypisuje w tutajszych gazetach o naszym kraju.
Kilka miesiecy temu spojrzalam oczami Wlocha na nasza stolice...On byl po prostu zachwycony,ja, przyznam sie bez bicia, rowniez..I nie wiem czy Warszawa sie zmienila w przeciagu ostatnich lat, czy to ja spojrzlam na nia innym okiem. Pomijajac fakt, ze tak naprawde nigdy nie bylam w Warszawie jako turystka.
I tak po dziewieciu latach zycia tutaj ni pies ni wydra ze mnie...a moze, jednak, bardziej wydra??
9 lat temu swiat byl inny, a my ciagle takie same /smiech/!!! plus nowe spojrzenie na swiat i ludzi, nieprawdaz?
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
to prawda...9 lat niby nieduzo, a jednak...
Usuńpozdrawiam
Wszystko sie zmienia. Każdego dnia świat wygląda "inaczej".
OdpowiedzUsuńA ja Warszawę zwiedzalam kilka razy. Jednak w ciąż te same miejsca, i nadal nie zobaczyłam wszystkiego. W planie jest zobaczyć "resztę".
Pozdrawiam
Ja po ostatnim pobycie mam naprawde mile wspomnienia z Warszawy :)
UsuńZmieniają sie miejsca, zmieniamy sie my, a dodatkowo jest jeszcze czyjeś świeże spojrzenie, ktore rowniez rzutuje na to jak my rzeczy widzimy ...
OdpowiedzUsuńInna sprawa, ze moim zdaniem to my emigranci juz do konca ani pies ani wydra bedziemy ...
Chyba masz racje..ale ja sie tam tym nie przejmuje ;)
UsuńWłoszką już nie będziesz, to raczej pewne :)
OdpowiedzUsuńAle Twoje dzieci... chyba już tak, o ile tutaj zostaną.
Mlodszy to chyba nigdy Polakiem nie bedzie, nie chce nawet mowic po polsku :(
UsuńSpójrz na to optymistyczniej. O ile jesteś bogatsza duchowo uczestnicząc w życiu dwóch krajów, mówiąc dwoma językami i poznając innych emigrantów we Włoszech. Rozwijasz się zawodowo i jestem przekonana,że bardziej odczuwasz tam swoją wartość.
OdpowiedzUsuńAlez ja patrze optymistycznie...zawsze mowilam, ze tutaj znalazlam moje miejszce na ziemi :)
UsuńOgladalam kiedys program w telewizorni o emigrantach w Anglii. Kiedy zaczelo sie tam troche gorzej robic wielu z nich podejmowalo decyzje o powrocie do kraju, a w kraju czekala ich inna rzeczywistosc niz ta, ktora zostawili 5, 6, 7 lat temu. Nas nie ma, a kraj prezchodzi swoje przemiany.
OdpowiedzUsuńWielu z nich ( z owych emigrantow)musialo korzystac z pomocy psychologow, bo sama zdajesz sobie sprawe, ze przystosowywanie sie do innej mentalnosci, kultury, sposobu zycia wymaga troche od nas, a tych ludzi jakies deprechy zaczely nachodzic, bo drugi raz transformacja ich czekala. Im czlowiek starszy tym trudniej sie przystosowuje....
Nie rozumiem postow politycznych kiedy czytam je na blogach polskich blogerow. Nie wiem o co chodzi.
My sie borykamy z innymi rzeczami niz nasi w Polsce. Ostatnio gadalam z dziewczynami w pracy, ktore kiedy dorobia sie emerytury chca wracac do swoich ojczyzn. no i one wcale nie biora pod uwage faktu, ze wroca do calkiem innego kraju niz ten, ktory opuscily, ze te 20, 15 lat bycia poza ojczyzna robi swoje.
Dokladnie! Ci, ktorzy zamierzaja wrocic do kraju po wielu, wielu latach na emigracji mysla, ze znajda to, co pozostawili
UsuńI co tam Lauro u ciebie słychac? Ile bym dała, zeby sprobowac "dolci e gelati", ale w tamtych czasach, kiedy jezdziłam na Sycylię. Teraz inaczej by mi smakowaly i nie chce psuć odległych pieknych wspomnień. Tak samo z powrotami, o ktorych wspomina Ania.
OdpowiedzUsuńPewnie by smakowaly inaczej.. ale czy od razu bys psula odlegle wspomnienia?
OdpowiedzUsuńA co u mnie slychac? lato trwa, okres urlpowy rowniez :)
OdpowiedzUsuńPrzeżyłam tu ponad 20 lat, i tak samo sie czuję, ani pies ani wydra, a mam koleżankę, trochę starszą, która mieszka we We Włoszech już chyba koło 40 lat i mówi to samo... w Polsce jesteśmy już obcy, inni, a tu wciąż "stranieri" osiedleni na stałe...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
PS. moja córka bardzo dobrze mówi i czyta po polsku, a mój syn na początku też nie chciał bo jest leniwszy. A teraz, jak wyrósł to jakoś sobie radzi jak przyjeżdżamy do Polski, chłopaki tak już mają...