W zeszlym tygodniu wysiadl mi telefon, zablokowal sie totalnie, a mial zaledwie rok. Przez kilka dni uzywalam starego i szlag mnie zaczal trafiac, bo za wolny, bo zle sie pisze sms-y itd, wiec w napadzie furii wlaczylam komputer kupilam sobie nowy. Dojdzie jutro albo we wtorek...zla jestem na siebie, poniewaz wyrzucam pieniadze zamiast poczekac cierpliwie az mi naprawia telefon, jezeli w ogole naprawia. Gdybym musiala isc do sklepu, to pewnie bym przemyslala spokonie sprawe i odlozyla kupno kolejnego telefonu. Zastanawiam sie jak moglismy zyc bez tych wszystkich elektronicznych "zabawek"? Czy dzisiaj jest to mozliwe? jak wychodze z domu, to zawsze sprawdzam czy wzielam telefon, bez niego sie nie ruszam. Potrafie zapomniec portfela, dokumentow, wsiadam do samochodu bez prawa jazdy...ale telefon musi byc, bo jak cos sie stanie, to co zrobie? nie znam nawet domowego numeru telefonu. Stalismy sie ofiarami telefonow obecnie smartphonow, ipadow, komputerow, tabletow ecc... Dziwny jest ten dzisiejszy swiat ;)
Czy zauwazyliscie, ze my obecnie praktycznie nie uzywamy dlugopisow? Do pisania uzywamy prawie wylacznie klawiatury czy nowoczesnego tauchscreen. Kto z was nosi jeszcze w torebce, kieszeni dlugopis i notatnik? Mnie zdarza sie jeszcze czasami pisac w pracy, ale to i tak coraz rzadziej, bo czesciej klikam na komputerze. Nawet na obchody lekarskie chodzi sie z laptopem.
Pamietam jak bedac jeszcze w szkole sredniej czytalam gdzies, ze na skutek ewolucji wyglad czlowieka sie znaczaco zmieni. Na przyklad nie bedziemy posiadali pieciu palcow u rak a jedynie trzy. To nawet i lepiej, my kobiety, zaoszczedzimy czas na pilowanie i malowanie paznokci ;)
Ja nadal noszę w torebce długopis i notatnik :) telefon mam bardzo średnio zaawansowany, komputer mamy jeden. Ale jak zapomnę zabrać ze sobą telefonu to zaraz mam myśli, że coś sie stanie i nie będę mogła się ze światem skontaktować. A jak nie ma internetu z jakiegoś powodu to zaraz potrzebuję ze sto rzeczy sprawdzić i się irytuję, że nie mogę ... no to tak pół na pół jestem chyba zepsuta tą nowoczesnością ;-)
OdpowiedzUsuńW mojej torebce mozna znalezc wszystko, ale dlugopisu nie ;)
UsuńJa też mam długopis w torebce. I jakiś notes. Ale co racja to racja - komórka, laptop i...internet - to już niezbędniki życia dla wielu...
OdpowiedzUsuńJa to nawet wsrod moich znajomych nie znam chyba nikogo, kto posiada normalny notes;)
Usuńjeśli podasz mi adres Lauro - wyślę Ci pisadełko z mojej firmy :)
UsuńA ja dzisiaj szukalam dlugopisu i za nic znalezc nie moglam- okazuje sie ze juz dawno nie mamy, musimy kupic...niby to normalne...w domach zwykle szuka sie takich rzeczy...no coz czasy sie zmieniaja...:)))
OdpowiedzUsuńJa tez zawsze mam problem ze znalezieniem dlugopisu w domu, jak potrzebuje, to biegne do corki, ona jako uczennica jeszcze posiada piornik z dlugopisami ;)
UsuńJa z racji, ze tutaj nie pracuje zawodowo,to jestem troche zacofana :)) Uzywam notesu i dlugopisu caly czas, np stale robie liste zakupow i numery telefonow najpierw w notesie, bo zeby zapisac w telefonie musze zakladac okulary:(( Do kontaktu uzywam głownie telefonu domowego, tu we Francji sa takie pakiety, TV, internet,telefon domowy, jak u nas chyba i telefony jakby darmo na caly swiat. Wole rozmawiac przez tel niz skype`a np do kontaktu z corkami, bo z telefonem moge chodzic po domu. Teraz mialam urodziny i poprosilam corke o taki maly prezent- dlugopis z ladnym notesem, bo lubie zapisywac, chociaz mam nowoczesny dyktafon do utrwalania swoich wrazen i z niego zapisuje sie na komputer, ale wole pisac, bo sie wtedy zastanawiam bardziej. Moj mąż czyta ksiazki z Kindle`a, a ja wole normalne papierowe, zaladowal mi slowniki ang i franc, a ja z uporem maniaka uzywam ksiazkowej wersji. Moze dlatego, ze mnie sie nigdzie nie spieszy wole staroswieckie metody pracy.
OdpowiedzUsuńMoj mąż nie moze zyc bez komputera i komorke stale mi wciska do torebki tutaj, gdy gdzies wychodze sama, a do mnie nikt nie dzwoni, tylko on, bo nikomu nie daje nr komorki i nie lubie byc jakby kontrolowana gdzie jestem i kiedy wroce. I nie pytam sie , co kupic w sklepie np, nie wydzwaniam po niego, gdy on gdzies pojdzie sam i nie wraca dlugo. Nie mysle nigdy, ze mi sie cos stanie, bo jestem wsrod ludzi caly czas. Moge powiedziec, ze jestem BARDZO szczesliwa bez komorki i nie musze sluchac corek, mamo to, mamo tamto, przyjedz po mnie,zawiez mnie, gdzie cos jest, czy inne glupoty, jak mi kiedys zawracaly glowe. Takie sa uroki zycia w zwolnionym tempie,gdy sie nie pracuje i kiedy dzieci dorosną.Jedynie zal, ze czlowiek coraz starszy:(( Internet lubię ze wzgledu na wiedze glownie, bo jak mam zamawiac bilety, czy cos kupowac i wpisywac numery karty i inne szczegoly, to sie zawsze myle. I ciesze sie, ze blogowanie idzie na caly swiat.
Baci e saluti de Francia.
Ja tez wole rozmawiac przez telefon, albo pisac maile, nie lubie rozmawiac przez skype, jakos mi to bardzo nienaturalnie wychodzi ;)
Usuńmam dlugopis, ale zamiast notesu nosze paczke chusteczek higienicznych... jak trzeba cos nabazgrac, sa jak znalazl, a notes nie zajmuje cennego miejsca ;) natomiast mam notes i dlugopis przy komputerze, bo jedynym sposobem na zrobienie czegos konstruktywnego/ pracy to wypisanie listy zadan i wykreslanie ich wraz z postepem.. poza tym, uwielbiam papier, a nie przepadam za elektronika (powiedziala informatyk kryminalistyczny, spogladajac na sterte laptopow, tabletow, ipodow i elektronicznych czytnikow...) ;) pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJa z dlugopisami ma strzszny problem, otoz w pracy musze miec jakies pisadlo, a poniewaz jestem chyba kleptomanka ;), to w pracy "kradne"wszystkim dlugopisy zupelnie nieswiadomie i mam kieszen pelna roznych dlugopisow, ktore po chwili gubie...i w efekcie jak mi jest potrzebny, to nie ma zadnego, wiec pozyczam od kogos....potem nie oddaje, nastepnie gubie i tak w kolo Macieju...choroba jest nieuleczalna, probowalam, nie ma dla mnie ratunku ;)
UsuńJa uzywam dlugopisu i zawsz mam ich kilka w futerale... Gdzie nie pojade zawsze wypatrze jakis dlugopis, ktory mi sie podoba! Przy komputerze w specjanym na te okazje pojemniczku znajdziesz... kilka, w szufladiz biurka, w kazdej torebce...Nie wyobrazam sobie zycia bez...dlugopisu i to nie byle jakiego /smiech/ To chyba skrzywienie, albo uroda ekonomiczna, bo ekonomistka jestem z wyksztalcenia
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judith
Kilka razy bylam posiadaczka ladnego dlugopisu, jeden nawet uwiesilam sobie na szyi...nie podzialalo i gtak zgubilam, pozostal wisiorek bez dlugopisu ;)
OdpowiedzUsuń