Moja corka dzisiaj rano wyladowalo w Londynie, spedzi 10 dni w Anglii z klasa. Dzisiaj i jutro maja w planach Oxford. Mlodszy jej strasznie zazdrosci i cale popoludnie mi marudzi, zebysmy my rowniez wybrali sie jeszcze dzisiaj do Londynu. Ten nic innego by nie robil tylko podrozowal ;)
A ja? jestem ciagle zmeczona i na wszystko brakuje mi czasu. Chcialabym tutaj zlozyc poklon kobietom, ktore potrafia pogodzic prace zawodowa z wychowywaniem dzieci i idealnym prowadzeniem domu.
Ja nie potrafie! Nie daje trady! Padam na ryj! W mieszkaniu syf! I wcale nie jestem idealna matka, czasami mysle, ze nie jestem nawet w dostatecznym stopniu dobra matka.
Kobiety, jak wy to robicie, ze ze wszystko u was na tip-top!? Szczegolnie Wy, tzw Matki - Polki, bo sekret pracujacych Wloszek juz odkrylam, po prostu zatrudniaja kogos do pomocy :)
Jak znajde ciut wiecej czasu, to wrzuce zdjecia z pobytu we Florencji, do ktorej wybralismy sie jeszcze przed swietami.
Zakoncze ten post piekna piosenka Emmy, ktora zwyciezyla tegoroczny konkurs Sanremo. Slowa tej piosenki sa bardzo aktualne i bliskie ludziom, ktorych obecny kryzys w szcegolny sposob dotknal.
Posluchajcie...
A ponizej z tekstem
Witam po przerwie! A gdzie slynne dolce far niente? To trzeba chyba jak Wloszki, zatrudniac pomoc, przynajmniej raz na tydzien na porzadne sprzatanie.Pamietam, jak do mnie na poczatku przychodzila pani do sprzatania, to sie sama krepowalam, bo mieszkalam w bloku/ w Polsce/ i myslalam , co sobie ona o mnie pomysli, wielka mi pani, nie chce jej sie sprzatac. Ja zawsze wolalam pracowac,byc zona-kochanka, niz matką-Polką tzw. i gospodynia domowa. Jedno wiem, ze w moim przypadku przynioslo to duzo niepowodzen w wychowaniu dzieci nastoletnich i skutki sa nadal obecne, chociaz dzieci dorosle. Ale, zeby przypadkiem nie mowic o mrocznych sprawach, powiem,, ze to wszystko zalezy od konstrukcji psychicznych naszych potomkow.Czasami ludzie staja na glowie i tak te dzieci ida jakas zla droga, albo na odwrot, nic nie robia, a dzieci swoje osiagaja.Ja mam za duze tez oczekiwania, bo licze swoja miarka osoby zawsze bardzo ambitnej, a moje corki powoli, ale tez tego sie ucza w zyciu doroslym dopiero. A w domu trzeba zajecia rozdzielac. Bylam mistrzem delegowania zajec, bo to jedno umialam najlepiej- zarzadzac, a czy mnie sluchano, to druga sprawa... Dlatego sprzatanie, pieczenie ciast, czasami gotowanie zlecalam komus i to calkiem za niewielkie pieniadze. Trzeba policzyc wyniki zyskow i strat. Teraz nie pracuje, to mam czas na wszystko, ale nadal nie chce mi sie sprzatac i gotowac. Czasami cos ugotuje polskiego dla gosci. I tak mysle, czy mnie ten moj maz kiedys nie odesle do Polski, ale on lubi gotowac i sprzatac, naprawde. Mieszkal sam cale poprzednie zycie, to sie wszystkiego nauczyl. Tak z nudow cos zrobie. Teraz corka ma przyjechac na weekend majowy, to mysle, jak jej czas fajnie zorganizowac.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam z mojego Pepieux. Kazdy wiek ma swoje uroki, powiem konkludujac.Pod haslem, , pozyjemy, zobaczymy.
Wiesz, tutaj trudno o dolce far niente. A co wiecej, jest bardzo nie na topie narzekac na zmeczenie w pracy, bo co maja mowic ci, ktorzy ostatnio prace stracili. Jest mi strasznie trudno prosic kogos o pomoc,mam jakas taka blokade psychiczna, ale chyba bede musiala, przynajmniej o mycie okien, ktorych mam naprawde sporo w mieszkaniu.
UsuńNo to przygotuj dobrze sie na weekend majaowy ;)
pozdrawiam
Spróbuj ciut odsapnąć:) Czdego Ci bardzo życzę...no i super, że zabieg się udał i wszystkow raca do normy, bo facet, którego cos boli, lub dokucza to ...oj, oj...drażliwy bywa bardzo jak kobieta z napięciem przedmiesiączkowym:))
OdpowiedzUsuńWiesz, Aniu, jak mam kilka dni urlopu, to najczesciej zamykam dom na cztery spusty i wyjezdzam gdzies, gdyz wiem, ze w domu nie osapne, tutaj pracy od rana do wieczora niegdy nie brakuje. Nastepne wolne szykuje mi sie pod koniec maja i wowczas lecimy do Polski :)
UsuńLauro - ja też nie zawsze ogarniam. Nie ma cudów... Też mam i bałagan i kurz i niezbyt czyste okna... i często brak siły by temu zaradzić. I pracuję i często sama tylko jestem z dziećmi a mały (ma ponad rok) jest jak tajfun - rozwala wszystko w tempie nie do pobicia. Jak jest mąż - niby powinno być lepiej, ale wtedy chyba jeszcze więcej zamieszania, bałaganu i łachów do prania. Nie ma co się silić na tip-top jak sił i czasu brak... więc nie jesteś sama ;). Ale oby zdrówko było :). Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuńNo to pocieszylas mnie, bo juz myslalam, ze to ja taka niedorajda ;) Pamietam jak moje niektore kolezanki w Polsce zawsze sie przechwalaly czystoscia w swoich mieszkaniach. Fakt, ja tez wowczas mialam czysciutkie mieszkanko, ale to bylo zaledwie 40m2 i mialam tylko jedno dziecko, teraz mam o 100m2 i malego mbalaganiarza w domu, corka dorosla, ale o pomoc sie czasem trudno doprosic, zawsze sa o to klotnie, wiec czasami daje sobie na luz :)
UsuńSzczerze mówiąc to ja tych matek polek nie lubię, a już z pewnością taką nie jestem. Są okresy, że nie daję rady i w domu syf i ogólnie nic nie jest zrobione, ale nie rozpaczam z tego powodu, nie jestem robotem. Nic się nie przejmuj :)))
OdpowiedzUsuńJa tez mam lekka alergie na te Matki -Polki, byc moze im zazdroszcze ;))
UsuńTrzymaj się, uwierz że wszystko wraca do normy i wymyśl coś dla siebie, TYLKO! , nie myślę o zakupach czy sprzątaniu, fryzjerze lub kosmetyczce, chyba ze to uszczęśliwi. Napisałam kiedyś, że będziesz miała "dziecko" w domu, w Twoim przypadku nie jedno....Popatrz w niebo, na kwiaty i odpocznij życie masz tylko jedno! zapałka ma rację!
OdpowiedzUsuńKurcze, patrze w to niebo i slonca ostatnio brak ;)) Oby do lata :)
UsuńCiesze sie, ze u Was wszystko ok, bo ta cisza mnie przerazala! Wiesz, ja to najbardziej zorganizowana bylam jak do pracy po 6cio miesiecznym macierzynskim wrocilam - dziecie male, w pracy po 12 godz nocki, dniowki, co 2 tyg weekend na uczelni oddalonej 200km od domu, a uprane i uprasowane zawsze na czas bylo, i nawet w domciu wysprzatane... 10 lat pozniej wyglada to inaczej... Nie pracuje juz na zmiany, a w weekendy dziecie trzeba zawsze gdzies dostarczyc na te czy inne zajecia, wiec raz chalupke pucujemy, innym razem po wierzchu odkurzamy... I nie raz sie zastanawiam, jak to kiedys rade dawalam ;) ale wiesz co, swiat sie nie zawali jak my kobitki, damy sobie na luzik od czasu do czasu, prawda? A jesli masz ochote na Londyn to zapraszam, my jestesmy 20 min do Cambridge i niecala godzinka do Londynu ;0) pozdrawiam edzia
OdpowiedzUsuńP.s. ale przyznaje, ze prasowanie to mamie wciaz 'zlecam', bo mam takie szczescie, ze jest niedaleko, mi czasu brakuje a ona to lubi ;D
ja tez mam wrazenie, ze bylam bardziej zorganizowana kilkanascie lat temu...teraz byle co i jestem zmeczona..no coz czas leci i starzejemy sie ;)
UsuńAlez Laura, no co Ty, my mlode kobitki jeszcze jestesmy !!! tyle, ze sie szybciej meczymy ;D
Usuńpowiem Ci,ze Amerykanki podobnie,zatrudniaja kogos do pomocy i najczesciej sa to wlasnie Polki:) albo do dzieci,albo do prac domowych.
OdpowiedzUsuńA Ty jestes najlepsza mama na swiecie,bo przeciez dla kogo to wszystko? po co tak sie starasz,tyle pracujesz,martwisz,itd?:)
zycze Ci odpoczynku,usmiechu i radosnych dni!
Wloszki rowniez zatrudniaja kogos do pomocy, przynajmniej do prasowania lub do wiekszych prac, a ciagle sie krepuje ;)
UsuńLauro, tak jak piszą dziewczyny- życie się ma tylko jedno i porządkami nie ma się co za bardzo przejmować;-)
OdpowiedzUsuńNa pewno młody będzie bardziej zadowolony, jak mu poświęcisz czas lub odpoczniesz(bo będziesz mniej zestresowana).
Powinnaś trochę obciążyć córkę dorosła obowiązkami i wziąć kogoś do mycia okien, ja tak robię od czasu do czasu.
Mam syna dorosłego, ale bardzo często odkurza cały dom, a mam trochę większy od Twojego.
Teraz piękna pogoda i trzeba w wolnych chwilach z niej korzystać.
Pozdrawiam
Mariola
Juz postanowilam, tylko przestanie padac wezme kogos do umycia tych cholernych okien ;) A corka moja, to straszny len...nie mam pojecia gdzie popelnilam blad, ale tak widocznie ja wychowalam :(
UsuńNie daje się ogarnąć wszystkiego. Pomimo szczerych chęci. Albo uda się posprzątać, albo ugotować na czas :). A jak jeszcze dochodzi pomoc dziecku w nauce to albo kończę gotowanie późną nocą, albo następnego dnia jemy coś co można kupić :). Nie znam osób, które by się ze wszystkim wyrobiły, więc się nie przejmuj :)
OdpowiedzUsuńPocieszylas mnie :)
Usuń