niedziela, 11 marca 2012

Meski punkt widzenia?

- Kocham moja zone, szanuje i nigdy nie przyszloby mi do glowy, zeby rozstac sie z nia. Poza tym mamy synka i jest nam ze soba naprawde dobrze.
- To dlaczego te skoki w bok? - pytam
-Pociagaja mnie inne kobiety, ale to tylko czysty seks...najlepiej szybki i bez zadnego owijania w bawelne.
-Jak dlugo trwaja Twoje relacje z innymi kobietami? 
- Zalezy...dwa, trzy miesiace, albo jest to kwestia zaledwie jednego numerka.
-Gdyby Twoja zona miala chwile slabosci i jakis maly skok w bok?
-Nigdy nie chcialbym sie o tym dowiedziec - odpowiada moj przyjaciel.

****
 Znam ich oboje, chociaz stosunki przyjacielski utrzymuje z Nim. Sa naprawde dobrym malzenstwem. On jest przykladnym mezem i ojcem dbajacym o rodzine, ona ciut zolzowata i upierdliwa, ale to ona jest wierna jemu, on nigdy nie byl jej wierny.





30 komentarzy:

  1. I w takiej sytuacji nie czuje sie zle on lub ona, tylko Ty , bo to wszystko wieszi Wiesz i nie zgrywa Ci sie to z Twoim sumieniem ( albo i zgrywa- nie wiem) i .... to TY stoisz przed jakims koszmarnym zaklamaniem tego swiata, musisz to w sobie ulozyc.
    JA nie wiem, czy bym chciala takich przyjaciol, gdzie musialabym grac przed nia, albo przed nim. Jetses teraz "wspolniczka" w udziale do tajemnicy tego faceta.... nie jest to troche tak jak ...wspoludzial? (p) :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to chyba zalezy od sposobu podejscia do tej sprawy...Gdybym pisnela jej slowko rozwalilabym ich malzenstwo, rodzine i wowczas mialabym naprawde wyrzuty sumienia. Moze to brzmi strasznie. czy czuje sie wspolniczka? Nie! Moglabym byc wspolniczka calej rzeszy moich znajomych, wiem o skokach w bok wielu moich kolegow i kolezanek i Twoim zdaniem powinnam wziac sie za uleczanie tego brudnego swiata. kiedys mnie to szokowalo, teraz znacznie mniej.Na moje szczescie z zona mojego kolegi spotykamy sie tylko w pracy, zreszta z nim rowniez, ztym, ze z nim pracuje od wielu lat i wywiazala sie miedzy nami mala nic przyjazni stad wiem wiele o nim.

      Usuń
    2. Nie, nie chodzi mi o uzdrawianie brudnego swiata....ja bym po prostu nie chciala o tym wiedziec, bo w takiej sytuacji ja mialabym syf tego swiata na wlasnym talerzu...a od jakiegos czasu chce miec czyste talerze.

      Kurcze i tak sie zastanawiam, czy przyjaciel to ktos moralnie innym niz my? Ogolnie to pisze. Z drugiej zas strony, przyjaciel to ktos taki, kto wie o tobie wszystko i pomimo to cie lubi, rozumie...czyli niby mozna. Z drugiej zas strony, czy mozna byc przyjacielem dwojga ludzi, w tym jeden temu drugiemu robi "kuku, a myo tym wiemy...i kto z tych dwojga jest wtedy naszym przyjacielem? Poza tym , no wlasnie czy tak samo odniosla by sie do stwierdzenia "przyjazn" ta zdradzana gdyby sie dowiedziala, ze wiedzialas....
      a tak w ogole to.... ciut pierdusne srodowisko. Wiedza, ale nie gadaja a za plecami gadaja, bo skoro takich skokow w bok jest wiecej to normalne chyba , skoro sami skaczacy sie do tego przyznaja,ze sie o tym gada...tylko ci zainteresowani nie wiedza na czym siedza, oni zreszta tez chyba na to aby wiedziec, nie zasluguja, bo zaloze sie, ze plota o tych innych zdradzanych nie wiedzac, ze reke sami w nocniku maja....
      Dlatego czasami lepiej jest nie wiedziec.

      W krajach komuny bylo powiedzenie "malo wiesz, dluzej zyjesz", a na zachodzie mam takie wrazenie, ze dobrze jest sporo wiedziec i to takie rzeczy, ktorych inni nie wiedza. Dlatego wszyscy wszystkimi i wszystkim sie interesuja...
      Nie bierz bron Boze do siebie:))

      Usuń
    3. Wiem o czym mowisz. Powiedzmy tak, w tej konkretnej sytuacji nie czuje sie jakos paskudnie, bo Bogu ducha winna jestem...otoz sprecyzuje, ze nie przyjaznie sie z nia i dlatego nie mam poczucia jakiejs lojalnosci w stosunku do niej. na pewno byloby inaczej gdyby to dotyczylo pary moich przyjaciol, wowczas wolalabym byc poza tymi sprawami, bo wlasnie czulabym sie tak, jak mowisz. Ona na pewno sie nie dowie, ze ja wiedzialam, pominiajac, ze nawet nie wiem z kim on te skoki w bok uskutecznie. probuje zrozumiec tok myslenia chlopa a za groma mi to nie wychodzi...moze to wydawac sie dziwne, ale on naprawde kocha swoja zone i nie jedna moglaby pozazdroscic takiego meza. I moze lepiej zostawic to tak jak jest, ja na pewno nie zrobie nic, zeby na sile kogos uszczesliwiac czy unieszczesliwiac w tym wypadku.

      Usuń
    4. A jesli chodzi o zaklamanie tego swiata, Aniu...widzisz ja juz od dawna nie wierze, ze ten swiat moglby byc inny..wszedzie spotykam sie z potwornym zaklamaniem i z tym jest mi bardzo zle

      Usuń
    5. Pozwolę sobie wtrącić parę słów pod Twoim wątkiem, Aniu.
      A to dlatego, że patrzę na tę sytuację z całkiem innego punktu widzenia. Po pierwsze - nie rozumiem, dlaczego Laura ma się czuć źle w tej sytuacji. Myślę, że potrafi oddzielić kwestie skoków w bok swojego znajomego od wielu innych, pozytywnych rzeczy. Może to jest takie swoiste "umywanie rąk" jak kiedyś Piłat, ale powiedzmy sobie szczerze - kto z nas tego nie robi? W końcu jak się ma 40 lat, to nikt już nie bierze na siebie zbawienia świata, prawda?
      Ale chciałbym jeszcze wrócić do dwóch aspektów tej sprawy. Po pierwsze narzuca się pytanie - z kim zdradza? Czy aby te panie nie wiedzą, że mają do czynienia z żonatym facetem? A może nawet lepiej niż Laura znają jego żonę, co im bynajmniej w niczym nie przeszkadza? Obawiam się, że odpowiedź na oba pytania brzmi "tak", ale idźmy dalej.
      Bo teraz jeszcze druga sprawa - jak on to robi, że jego żona niczego się nie domyśla? Czy te laski wskakują mu do łóżka na sam jego widok? ;) Czyżby Włoszki były aż takie łatwe?
      Nie sądzę. Myślę, że jednak facet musi się trochę napocić zanim zaciągnie każdą z tych kobiet do łóżka. I jestem przekonany, że jego żona jeśli nie wie o wszystkim, to musi się tego przynajmniej domyślać, no chyba, że jak Kubuś Puchatek ma wyjątkowo mały rozumek ;)
      Nie robi z tego szumu tylko dlatego, że taki układ jej pasuje, w końcu chłop przynosi pieniądze do domu, prawda? ;)
      Albo nie chce tego widzieć, bo tak jej wygodniej, co na jedno wychodzi.
      A tak swoją drogą Lauro, skoro to taki Casanova, to nie wierzę, że do Ciebie się nie próbował dobierać, na pewno próbował ;)

      Usuń
    6. Z kim zdradza? Moze lepiej powiedziec zdradzal, bo chyba od jakiegos czasu to tylko poluje. Powiedzial mi...byly to czesto kolezanki jego zony, kolezanki z pracy...dlaczego sie o tym nie dowiedziala zona? Po prostu opuscili rodzinne miasto i kraj.Czyli jak widzisz nie z Wloszkami zdradzal ;) Teraz stara sie byc ostrozniejszy, probuje z mezatkami, tak jest bezpiecznie..nikt pary z geby nie pusci. Mysle, ze gdyby jego zona sie o tym dowiedziala, to wiedzielibysmy wszyscy w pracy, zona obilaby mu pysk jak ta lala ;)) Nie ma kwestii kto do do mu pieniadze przynosi ten rzadzi, oboje wykonuja ten sam zawod i takie same pieniadze do domu przynosza. Ona po prostu nie wie.
      A Ty Smurffie jak zwylke jakies dodatkowe pytanko musisz walnac ;))Ale Ci odpowiem. A jak myslisz skad o tym wszystkim wiem? Otoz jak otrzymalam niedwuznaczna propozycje, ktora mnie troche z nog sciela, to zaczelam z nim rozmawiac, pytac, dlaczego?? Lubie go jak brata, bo jest naprawde bardzo wartosciowym czlowiekiem, ale do lozka nigdy bym z nim nie poszla. Za bardzo szanuje nasza znajomosc, zeby zniszczyc wszystko jakims glupim posuniecie, nie zrobilabym tego nawet gdybym byla wolna :)

      Usuń
    7. Znasz mnie Lauro nie od dziś i wiesz, że dodatkowe pytanka są niejako moim "znakiem firmowym" ;))
      Niemniej, dziękuję Ci za odpowiedź :)
      Nie zakładałem, że poszłaś z nim do łóżka, ale czułem, że na pewno robił do Ciebie podchody ;)
      Co do jego żony /zakładając, że o niczym nie wie, o czym bynajmniej nie jestem przekonany/ - chyba fajnie jest tak żyć w nieświadomości i w przekonaniu o wierności męża, przynajmniej można wtedy spokojnie kawę wieczorem wypić, a nie bez przerwy myśleć, co tam mąż, który jest poza domem w tym czasie robi... ;)

      Usuń
    8. Zauwazyles, jaka mi dal odpowiedz on ? nawet jezeli jego zonie zdarzyl sie skok w bok, to nigdy nie chcialby sie o tym dowiedziec...zastanawiajace co? chyba my wszyscy podswiadomie wolimy nie wiedziec. Co wiecej czytalam wypowiedzi psychologow i oni tez radza, ze jezeli nam sie cos przytrafi, potem zalujemy tego czy tez nie, a chcemy utrzymac staly zwiazek, to nie powinnismy informowac naszego partnera o naszym skoku w bok.

      Usuń
    9. Moja przyjaciolka jest zdradzana, tzn, byla zdradzana, bo teraz to nie wiem czy on nadal sie puszcza. kiedy to sie wydarzylo, kiedy sie dowiedziala scielo ja z nog ( sam maz sie przyznal, bo panna z ktora to robil powiedziala ze jezeli zonie nie doniesie i o rozwod nie poprosi to ona sie tym zajmie). Mowila mi ona, ze wszystko jej do glowy przychodzilo, ale nie TO!! Tak mu ufala i taki przyklad ojca ( wiernego matce) miala.

      Kiedy o sprawie dowiedzial sie jej brat i zapytal ja jak dlugo to juz trwa, to po uslyszeniu, ze ow niewierny maz ciaga sie z nowa laska pol roku, westchnal se ciezko. Prawdopodobnie te pol roku , czy trzy miesiace gra role. Pol roku to juz moze faceta do zaangazowania doprowadzic...trzy miesiace to tak jeszcze latwo, jakby co, sie zmyc. Z Twojej wypowiedzi wynika, ze facet pilnuje tego aby do zaangazowania nie doszlo.

      Zwroce jeszcze na cos uwage, a bywam na to okropnie uczulona....To Twoje stwierdzenie do Smurffa, ze :" Czyli jak widzisz nie z Wloszkami zdradzal." Nasuwa mi sie pytanie- czyzby Wloszki byly wierniejsze i nie pozwalaly sobie na zaczepki zonatych facetow? Czy to istotne z kim to robil? Przeciez opuscic kraj i misto mogl z Wloszka. A jezeli Wloszkom propozycji takowych nie czyni to, jak on tarktuje te "inne" (domyslam sie, ze obcokrajowe" kobiety? Ja bym go po takiej propozycji jako brata nie uznala....i jaka tu mowa o szacunku wobec tej znajomosci. Mow o szacunku do samej siebie:))))

      Usuń
    10. W tym momencie lapiesz mnie juz za slowka, Aniu. Smurff probowal sie dowiedziec, czy Wloszki sa takie latwe, wiec mu odpowiedzialam, ze akurat nie z Wloszkami zdradzal, ale to nie ma zadnego znaczenie, bo nie uwazam, ze jedne sa latwe a drugie nie. Jak mieszkal w swoim kraju, to zdradzal ze swoimi rodaczkami, a jak jest tutaj, to byc moze i z Wloszkami, Polkami, Ukrainkami....nie ma zielonego pojecia, bo nie pytalam sie z kim konkretnie skacze w bok i nie interesuje mnie to. mam szacunek do samej siebie nawet jesli otrzymalam taka propozycje i mam wielki szacunek do tej znajomosci i uwierz nigdy nie chcialaby, zeby nasza znajomosc sie zakonczyla, pracuje nam sie rewelacyjnie, on swietny w swoim fachu, szanuje go za to jaka jest osoba i mowcie wszyscy co chcecie... nie moja sprawa i nie moj problem, ze on jest niewierny swojej zonie, ja z nim do lozka nie chodze, wiec winna sie nie czuje, a jezeli w ten sposob mialabym podchodzic do sprawy, to polowy moich znajomych nie powinnam szanowac, bo ich sprawy lozkowe nie ida tak, jak Bog nakazal.

      Usuń
    11. Ale ich sprawy lozkowe to nie masz problem, tylko powtorze jeszcze raz: JA bym chciala nie wiedziec...na czort mi taka akurat wiedza:)) I to wszystko w temacie...swobodniej w towarzystwie dwojga owych ludzi bym sie ctzula gdybym nie wiedziala, a tak to sympatia jednak na czyjas ze stron zaczyna "promieniowac" mocniej.

      A zareagowalam tak, bo...w jednej z poprzednich moich prac mielismy malzenstwo mieszane. On tubylec na wyzszym stolku, ona z jednego z krajow bylego sojuza i niefajnie zareagowala pewna znajomych kiedy o takim polaczeniu uslyszala. Bardzo mnie to zniesmaczylo....dlatego zareagowalam tak, a nie inaczej na tekst o tym, ze nie z Wloszkami to sie odbywalo.

      Usuń
    12. tak sie sklada, ze wiem o zdradach wielu moich znajomych...no coz bywa i ja nic na to poradzic nie moge, a proba naprawiania czegokolwiek moge tylko zaszkodzic innym i sobie.
      Znam jednego, o ktorym juz pisalam w poscie "Ta od szklanki wody", ktory zdradza notorycznie obecna partnerke, zdradzal przez 10 lat swoja zone i wszyscy o tym wiedza. Wiesz co odpowiada na pytanie swojej partnerki, jesli ta ma jakies watpliwosci, bo dochodza ja sluchy, ze on to casanova. Otoz mowi jej, ze tamta, ktora to opowada te plotki jest po prostu zazdrosna, bo chcialaby byc na jej miejscu. gdybym tak pisnela slowko, ze biedna pani doktor ma rogi, ze w drzwiach sie nie miesci, wyszlabym na zazdrosnice i na ta, ktora chciala pojsc do lozka z jej facetem, a on mnie odrzucil i teraz roznosze takie plotki ;)) W tym konkretnym przypadku jestem pewna, ze kobieta nie chce wiedziec, bo skoro wszyscy wiedza, a oni oboje, zyja i pracuja w tym samym srodowisku...to nawet slapa i glucha po zapachu by poznala ;)

      Usuń
  2. I tak to jest z facetami - zdradzaja dla emocji, nie wiaza takiego "lewej" znajomosci z niczym innym poza seksem ... jak sport. Czego czy nie widza tego sercu nie zal ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba dokladnie tak jest, co dla mnie jest dosc trudne do zrozumienia, chyba latwiej mi jest zrozumiec motywy zdrady kobiet.

      Usuń
  3. oj ja tu sie nie wypowiem, bo to, co bym powiedziala, byloby zbyt ostre. szkoda mi tej kobiety i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopoki ona zyje w nieswiadomosci jest szczesliwa, bo on jest wrecz idealnym mezem...ma tylko maly defekt, nie potrafi byc wierny.

      Usuń
  4. jak to mezczyzni inaczej rozumieja znaczenia slowa -szanuje...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mezczyzni w ogole inaczej rozumieja ten swiat, tak przynajmniej mi sie wydaje.

      Usuń
  5. lauro; to jaki to idealny maz, kiedy nie jest wierny?:)chcialabys, aby Twoj partner- maz byl taki, bo bylby przeciez idealny z malym defektem?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaka mam pewnosc, ze mnie nie zdradza? Ufam mu, bo nigdy go nie przylapalam, ale 100%pewnosci miec nie moge...i oczywiscie pewnie nie zaakceptowalaby tego malego defektu...
      ona nie wie, ze ja zdradza i malo kto wie, w obecnym srodowisku prawie nikt, wiec wszyscy go uwazaja za prawie idealnego meza...

      Usuń
    2. w 100% to nawet sobie wierzyć nie da się chyba, a co dopiero drugiemu czlowiekowi.

      Usuń
  6. Propozycję też od niego dostałam! Nie zwaliła mnie z nóg, bo zawsze kogoś miał (tak sobie pomyślałam, chociaż wtedy nie wiedziałam.)Fajne, jest to uczucie, jak ci serducho bije trochę szybciej:-)Dobrze, że głowa trochę działała!! Ze mną się nie udało, ale z koleżanką z pracy Tak.
    Koleżanka już była spakowana, mieli życie zaczynać od początku, ale on stchórzł( obiecywał jej, że odejdzie). Został z rodziną . Koleżanka się załamała, przcież była ,, jego miłością życia''- tylko nie wiadomo już którą z koleji. Chciała popełnić samobójstwo. Na szczęście do tego nie doszło.
    Pracowali z sobą jeszcze kilka lat i nie odzywali się do siebie, tak jakby się nie znali!!
    Rozmawialiśmy DLACZEGO?
    Próbowałam otworzyć mu oczy na wspaniałą żonę, dzieci, wnuki. On stwierdził, że zawsze kogoś miał. Taki typ zdobywcy! Nie zmienił się po tych wydarzeniach i dalej próbował!
    Ja twierdzę, że żony wiedzą lub przypuszczają.
    Tylko jest różnica w wiedzieć, a WIDZIEĆ !!!
    Po tym zamieszniu, mój małżonek stwierdził, że to ICH Życie i mają skończone 18 lat !!!!
    Każdy ma jakieś problemy duże i małe. Często jak się chce pomóc, to wychodzi odwrotnie! Nie raz i nie dwa o tym się przekonałam na własnej skórze!
    pozdrawiam
    Mariola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tu jest problem kobiet, za bardzo angazuja sie uczuciowo, a przeciez to miala byc tylko zabawa, takie oderwanie od codziennosci, ktora mamy w domu. Facet z reguly nie ma ochoty pakowac sie w nowa codziennosc, rutyne, cala zabawa traci smak...on nie stchorzyl, po prostu zdobycz stala sie padlina, cala przyjemnosc jest w zdobywaniu, w chemii. Zbyt czesto mylimy chemie z uczuciami, pomijajac, ze uczucia to tez chemia ;) Ot zycie, po prostu niektorzy tacy sa i nic ich nie zmieni, nawet impotencja ;)

      Usuń
  7. Nie dziwi nic! U nas w Kamerunie przynajmniej legalnie ma sie dwie lub wiecej kobietek, a w Europie wszystkie te sprawy mesko-damskie robi sie w bialych rekawiczkach i udaje sie, ze nic nie ma, ze wszystko jest w najlepszym porzadku, kazdy ma , jak to u nas mowia, jedno biuro wiecej, a nie dwa lub trzy, jak w Kamerunie.Kto dzisiaj znajdzie wiernego meza? A kobiety /przpraszam/ sa glupie i naiwne na wszystkich kontynentach swiata, jesli chodzi o mezczyzn!
    Serdecznosco
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Judith, w Europie coraz wiecej kobiet zaczyna miec wiecej niz jedno biuro...jak rownouprawnienie to rownouprawnienie ;)
      Czasami sie zastanawiam, czy ta monogamia to nie wbrew naturze. Od wiek wiekow ludzie maja z nia problemy niezaleznie od szerokosci geograficznej i kultury w jakiej zyja.

      Usuń
  8. Jakie demony i oburzenie wzbudziłas. "Much ado about nothing" jak mawial Szekspir- Duzo halasu o nic, podoba mi sie angielskie brzmienie. A mnie nie dziwią te wszystkie zdrady i ewentualne wymówki dlaczego tak sie dzieje. Kiedys nawet lubilam sluchac szczegółów tzw logistycznych, gdzie, biuro czy hotel,czyim samochodem dojazd jesli gdzies dalej, czy na dwa pojazdy , jak długa nieobecność poza domem itd. Jakie wtedy tlumaczenie? Taka jest natura człowieka i La vie to rozumie,moze procz tego, ze kobiety nie sa naiwne, tylko przebiegłe i wygodne i tez zdradzają, bo niby z kim robią to mężczyźni? I z mojej wiedzy wynika, że wiekszość małzenstw w pewnym okresie zycia zdradza się wzajemnie, kto wiecej, to zalezy od danej osoby temperamentu i okazji do zdrady. I nie trzeba sie szczególnie napracowac na tzw jeden numerek, to się dzieje i już. Wiele moich znajomych kolezanek byly w zwiazku z żonatymi facetami, ale wcale tez nie traktowały tego powaznie,wiele nadal jest, to byla zabawa, dodatkowa adrenalina. Taki to juz jest ten swiat moralnie 'nowoczesny', a niektorzy ludzie w koncu sie rozstają, bo zebrało sie parę innych rzeczy, nie tylko zdrada. Wiem coś o tym, bo sama byłam rozwódką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten swiat, mysle, zawsze taki byl, wystarczy zajrzec do literatury.
      A to, ze kobiety rowniez zdradzaja, to prawda. Prawda tez jest, ze coraz czesciej robia to z tym samych pobudek co mezczyzni, czyli wylacznie dla zabawy,przyjemnosci bez emocjonalnego angazowania sie w sprawe, z czym zawsze mialy problemu.

      Usuń
  9. mnie przestaly ekscytowac takie wydarzania wsrod znajomych, sa meszczyzni ktorzy zdradzaja sa i kobiety, i kazdy pewnie z jakiegos powodu zdradza, kto powiedzial ze seks musi byc zawsze tylko z miloscia zycia, sa malze. ze seks sie wypalil sa malzenstwa ze jedna z osob jest powaznie chora ,czy to zanczy ze trzeba do konca zycia zachowywac apstynencje bo jedna z nich nie moze ?? to tylko swiadczy o tym ze nikt z nas nie jest doskonaly , jeden robi to a drugi tamto, najwazniejsze zeby przy tym wszystkim zachowac zdrowy razsadek, bo wszystko mozna ,byle z wolna i ostrozna :)

    OdpowiedzUsuń