poniedziałek, 25 marca 2013

Zdrowy sen

   Pomyslec, ze jeszcze tak niedawno polozenie sie do lozka bylo dla mnie prawdziwym  koszmarem, wstanie z niego wysilkiem trudnym do pokonania. Pamietam moje siedzenie przed komputerem do poznych godzin nocnych, czesto do 2-3 w nocy i oczekiwanie na sen, potem przewracanie sie z boku na bok,..Zaczelam brac srodki nasenne, gdyz musialam jakos funkcjonowac w ciagu dni. Po nieprzespanych nocach ciezko jest pracowac na dyzurach. I tak oto kropelki na sen staly sie niezastapione. Co wieczor 10 kropelek i po 20 minutach odlatywalam. Czasami, mimo wszystko, budzilam sie w nocy i nie moglam zasnac, wiec nastepna dawka, aby moc jeszcze kilka godzinek pospac. I tak prawie dwa lata. Myslalam, ze juz sie uzalenilam...
Wystarczylo zmiec co nieco w zyciu, wybrac inna droge, uwolnic sie od tego, co bylo zle i kropelki z dnia na dzien przestaly byc potrzebne, jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki. Niesamowite!  Klade sie i zasypiam kamiennym snem, nie mam sily ani ochoty przewracac sie na drugi bok. Jak cudownie jest znowu zasypiac zdrowym, naturalnym, spokojnym snem i oczekiwac z niecierpliwoscia na nastepny dzien.



                                A moj synek ciagle spiewa te piosenke..mnie tez sie podoba :)

13 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Oj, chcialabym sie z Toba podzielic moim snem...

      Usuń
  2. Ja jestem okropnym spiochem ;) A najlepiej spi mi sie z rana ;))) Co przy dwojce malych dzieci jest ciezkie. Dlatego tak lubie weekendy, moge sie wyspac do woli bo dziemi zajmuje sie tata. On akurat ma swoje wyliczone godziny snu.
    Pozdrawiam serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi Emilko, ze ja rowniez jestem spiochem i nigdy nie przypuszczalam, ze bede musiala sie raczyc srodkami nassenymi, a jednak..jak cos siedzi w glowie, to i najwieksze spiochy staja sie nocnymi markami:)

      Usuń
  3. Ja od paru lat biorę tabletki nasenne. Zasypiam bez tabletek,bo jestem zmeczona, ale budzę sie po4-5 godzinach. I jak sie cos ułozy i mysle sobie, ze wreszcie spokoj, to znowu problem.
    Wyczytalam gdzies takie powiedzenie, ze zycia wystarczy na jeden błąd. W moim przypadku sluszna konkluzja, bo ten błąd ,jak klocki domina pociąga za sobą kolejne konsekwencje.
    Staram sie odgrywać,że wszystko OK, tzn. chcę być tak postrzegana. To mnie uspokaja i daje siłę na dalsze trwanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja juz nie potrafilam udawac, ze wszystko jest ok...
      pozdrawiam

      Usuń
  4. Gdy czytam Twoje ostatnie wpisy przypominam sobie, co pisałaś 5-6 lat temu... mam na myśli głównie styl pisania... zmienił się od tego czasu i to bardzo... zastanawiam się, czy tylko styl pisania się zmienił, czy Ty sama tak bardzo się zmieniłaś... myślę, że raczej to drugie, a Ty jak myślisz?
    Pozdrawiam lekko po północy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jesli chodzi o styl... moze teraz bardziej skupiam sie na sobie, pisze niewiele, ale glownie o sobie.. i powiem Ci, ze mialabym ochote napisac o wiele wiecej, ale nie wiem czy bylby to najlepszy pomysl... A ja chyba sie nie zmienilam, mysle, ze nareszcie moge byc soba, nareszcie zrozumialam co jest najwazniejsze dla mnie... zrozumialam co jest "rysa na szkle"...

      Usuń
  5. Przede wszystkim wiele sie zmienilo w moim zyciu...piec, szesc lat lemu myslalam inaczej...chociaz dokladnie 6 lat temu byl moment, o ktorym nie pisalam, gdy gdy chcialam wszystko odwrocic, wycofac sie, ale posluchalam "dobrych" rad...Poza tym wiesz, dobrze, ze nie piszemy o wszystkim na blogu...i o wielu sprawach nie pisalam, czasami wpominalam o moich dolach i byly to doly dosc powazne..Mowisz, ze sie zmienilam? Wiele osob mi to mowi...Ale mowia mi, ze sie zmienilam na dobre, ze wreszcie sie smieje, jestem pogodna..niektorzy wrecz, ze nigdy mnie takiej nie widzieli.. Nie wiem, co ty miales na mysli, piszac, ze sie zmienilam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nieco rozwinę temat, aby Ci tę sprawę nieco wyjaśnić. Akurat w Twoim przypadku ta przemiana wydaje mi się dość dobrze widoczna. Dobrze pamiętam Twoje stare posty, pamiętam o czym wtedy pisałaś, pamiętam też w jaki sposób. Otóż pisałaś wtedy dość szczegółowo o swoich emocjach, przeżyciach, refleksjach i rozterkach, można by rzec "wylewałaś kawę na ławę".
      Teraz natomiast jesteś oszczędna w słowach, nie wylewasz swoich emocji na blogu, piszesz dość zdawkowo i na ogół tajemniczo, stosując zasadę "zasygnalizuję im pewną rzecz, ale całej reszty niech się sami domyślą".
      Nie jest to bynajmniej przytyk z mojej strony, po prostu zauważyłem to już jakiś czas temu i postanowiłem, że Ci o tym powiem, chociaż pewnie sama doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, że właśnie tak teraz to wygląda.

      Usuń
  6. A ja myslalam, ze wlasnie teraz zbyt duzo "sygnalizuje". Ale chyba masz racje...moze dlatego, ze to co jest dla mnie teraz tak wazne jast takie "moje" i dlatego tak niewiele pisze... a moze z innego powodu..sama nie wiem :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę sie ze wszystko jest dobrze.
    A mnie sen przychodzi późno. czasem jestem wyspana, a czasem nie.
    Życzę Zdrowia

    OdpowiedzUsuń
  8. Lauro najważniejsze , ze TY czujesz się dobrze i jesteś zadowolona z życia jakie teraz masz!POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń