czwartek, 16 lutego 2012

Nie narzekaj, bo zawsze moze byc gorzej ;)

Jezeli w najblizszym czasie nie bede pojawiac sie tutaj ani na Waszych blogach, to znaczy ze nie przezylam, wykitowalam z przepracowania. Jutro mialam miec wolny dzien i mialam spedzic go z moimi dziecmi, poniewaz oboje maja wolne w zwiazku z karnawalem. Ale nici z tego. Dzisiaj rano podczas gdy odsypialam nocny dyzur otrzymalam telefon, ze jutro rano musze pojawic sie w pracy, w rezultacie bede pracowac 8 dni z jednym dzien wolnym, ktory spedzilam na obowiazkowym kursie.  W domu syf, dzieci mnie nie widuja.  I w zasadzie nie powinnam narzekac, bo przeciez w obecnych czasach jest mnostwo ludzi bez pracy, ktorzy mi zazdroszcza nawet tego braku wolnych dni.
Przyklad: Ostatnio w miescie Como w szpitalu zorganizowano konkurs* na staly etat pielegniarski, podkreslam tylko jeden etat. Do konkursu zglosilo sie 600 pielegniarek!!!
*we Wloszech zeby otrzymac stala prace w placowce publicznej czy panstwowej nalezy podejsc do konkursu i go zdac. Prace otrzyma najlepszy z najwieksza iloscia punktow. 
W ostatnich latach we Wloszech otrzymanie stalego etatu gdziekolwiek graniczy niemalze z cudem. Ja, natomiast, od 7 lat jestem na stalym etacie i jeszcze narzekam ;)
Nie, nie narzekam, tylko czasami jestem po prostu bardzo zmeczona. 
A teraz sie oddalam, gdyz musze sie na bostwo uszykowac, a nie bedzie to latwe  po nocnym dyzurze ;)
Wieczorem wybieramy sie na zalegla kolacje walentynkowa do restauracji z typowa kuchnia sardynska. Restauracja znajduje sie w starej lodzi rybackiej, zacumowanej przy brzegu jeziora (jak jest wiatr to troche buja), prowadzana przez rodzine sardynska. Dania sa naprawde wysmienite! 
W koncu nie mozna ciagle pracowac, cos sie od zycia tez nalezy ;)
A na zdjeciu restauracja Battello


16 komentarzy:

  1. Udanego wieczoru:)
    Dlaczego w szkole u Was maja wolne??U mnie nie ma tak dobrze:(
    Dasz rade,powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeciez mamy karnawal i trzy dni wolne w szkolach :)

      Usuń
  2. Wytrwałości Luro i miłych wrażeń na tej kolacji - łódź wygląda super. A to narzekanie w kontraście do tych co maja gorzej to i ja miewam. Ale nie zbawimy całego świata. Róbmy swoje. I jak można odpocząć to trzeba. Bo bez tego daleko nie zapłyniemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lece ostatkami sil i marze wylacznie o moim lozku...jak niewiele nam do szczescia czasami trzeba :)

      Usuń
  3. 600 pielęgniarek na jedno miejsce, koniec świata! Dbaj o swoją pracę, Lauro, bez względu na to, jak jesteś zmęczona. A musisz być, przy takim maratonie. Mam nadzieję, że chociaż kolacja się udała!

    OdpowiedzUsuń
  4. Swietowanie jest tez bardzo wazne...zycze Ci odpoczynku. A z poprzedniego posta, musze pochwalic Twojego Malego..no pezentuje sie super:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Eh, niestety po 4 latach tutaj poznalam troche te wloskie realia...Ja mam taka cichutka nadzieje, ze moze kiedys uda mi sie dostac do "budzetowki", bo z obserwacji chocby mojego meza widze, ze warto...Dobrze, ze chociaz on mial to szczescie:-)A poki co w prywatnej firmie od rana do wieczora, ale dobrze ze i to jest...Wiec nie narzekajmy tylko cieszmy sie tym co mamy majac nadzieje, ze jutro bedzie jeszcze lepiej:-) Pozdrawiam i przypominam o grzancu, ktory tutaj na Ciebie czeka, hehe:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt. tutaj poki co budzetowka daje pewna stabilizacje. A z zaproszenia na pewno skorzystam jak bede przejazdem w Turynie :) Dzieki

      Usuń
  6. Nigdy wczesniej nie mialam problemu z dostaniem pracy, to nie docenialam swojej sytuacji. A teraz zyjemy z "medical retirement" mojego Kima, nie jest to duzo, ale wystarcza, i to jest chyba najbardziej komfortowa sytuacja w zyciu, taka wczesniejsza emerytura. Nie pracowac, a miec. Tu, w Polsce trochę pracuję, pomagajac corce w naszej małej rodzinnej firmie. Płaci mi w końcu ZUS, to dzięki temu mam tez francuskie ubezpieczenie. Nie ma co sie 'pocieszac', ze inni mają gorzej,inni tez mają lepiej. Ja widzialam zawsze tych drugich i trochę mnie to frustrowalo w Polsce. A we Francji korzystam z zycia i nie przejmuję sie naszym starym samochodem czy strojem. W Polsce bardziej dbalam o wizerunek kobiety sukcesu. Tutaj pełny luz, jakie to relaksujace, zwlaszcza w tej naszej 'anglosaskiej kolonii'.
    Jestem przekonana, ze kolacja byla wysmienita! Na łodziach jest wyjatkowa atmosfera.
    A tak z innej beczki, obejrzalam przed chwilą na CNN pogrzeb Whitney Houston,ponad dwie godziny, jakie słodkie pożegnanie, prawie radosne. A u nas to ciągle takie smuty. Jedynie odejscie W. Szymborskiej było godne humanistki i poetki.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alez ja nie pocieszam sie, ze inni maja gorzej, po prostu mysle, ze teraz sa takie czasy (mam nadzieje, ze wkrotce sie to zmieni), ze nie wypada narzekac, ze sie ma prace ;)

      Usuń
  7. Mam nadzieję, że ta zaległa kolacja walentynkowa była bardzo udana i pozwoliła Ci przynajmniej na pewien czas zapomnieć o obowiązkach zawodowych.
    No i widzę, że wbrew biadoleniu na moim blogu, nie jesteście jeszcze tak całkiem z romantyzmem na bakier ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha....i tu sie mylisz, Smurffie!! Po prostu lubie dobre zarcie ;))

      Usuń
    2. Chyba mnie wkręcasz. Wtedy wyglądałabyś jak beczka ;)

      Usuń
    3. Alez skadze! Uwielbiam dobre jedzenie, co nie znaczy,ze tuczace i to jest zasadnicz roznica :)

      Usuń