czwartek, 1 grudnia 2011

Czy boicie sie nosicieli HIV?


     Pacjent pozytywny, to wcale nie taka rzadkosc w szpitalach. Wczoraj popieralam krew starszemu pacjentowi, ktory od wielu lat jest nosicielem wirusa HIV.  Jak sie zarazil nie mam pojecia i nikt w to nie wnika, bo jakie to ma znaczenie. Pewnie ktos sie zapyta, czy boje sie pobierac krew czy wykonywac inne zabiegi inwazyjne takim pacjentom. Odpowiem bez zastanowienia - NIE. Traktuje takiego pacjenta, jak kazdego innego, czyli zabezpieczam sie stosujac rekawiczki, czasami okulary ochronne. Oczywiscie nie zakladam rekawiczek, jezeli mam tylko dotknac pacjenta, zmierzc mu parametry, pomoc, podajac reke i tp. Nie traktuje go jak tredowatego. Podobnie moje kolezanki i koledzy. Praca z pacjentem -nosicielem HIV stala sie rutyna, czyms normalnym, przestala byc sensacja siejaca panike wsrod personelu medycznego.  I tak powinno byc, nasza swiadomosc jest juz na takim poziome, ze tylko ignoranci sie jeszcze obawiaja. A co Wy o tym myslicie? Czy obawialibyscie sie pracowac z krwia i wydzielinami osob sieropozytywnych? 
Kiedys na blogu onetowskim napisalam ponizszy tekst, zaispirowana pewnym artykulem.

Codziennie rano, oczywiscie gdy nie pracuje, robie sobie kawe, rogalika i zasiadam przed komputerem, aby przejrzec wiadomosci. Dzisiaj czytam na pierwszej stronie onetu, ze 1-go grudnia, to Swiatowy Dzien AIDS i artykul "Matka Polka nosicielka" -TU-
Co mnie zbulwersowalo w tym artykule, zeby nie powiedziec wkurzylo na maksa? Otoz w XXI wieku, gdzie o HIV i AIDS wie sie juz praktycznie wszystko, w naszym kraju w dalszym ciagu te chorobe traktuje sie jak trad, a zakazonych odsyla sie od szpitala do szpitala, utrudniajac im dostep do podstawowej opieki zdrowotnej.Wybaczcie, ale lekarz, ktory mowi, ze nie moze przyjac do szpiatala ciezarnej zarazonej wirusem HIV, poniewaz w szpitalu nie ma odpowiednich warunkow do przeprowadzenia porodu, powinien wrocic na pierwszy rok studiow, a szpital w ktorym pracuje, natychmiast zamkniety. Co to znaczy nie ma warunkow???? Nie sterylizuje sie narzedzi? Nie posidaja rekawiczek, okularow czy masek ochronnych??? Lekarze, ktorzy odmawiaja przyjecia do szpitala sieropozytywnych, pielegniarki, ktore odmawiaja wykonywania zabiegow i nie pozwalaj chorym opuszczac ich sal powinni stanac przed sadem!!!! Chorzy nieodpowiednio traktowani powinni zaczac wreszcie odwolywac sie do sadow, zakladac sprawy, skarzyc personel!!!
Czytam dalej...Pani doktor ginekolog ze szpitala, w ktorym pracowalam odsyla rodzaca, nosicielke virusa HIV, do innego szpitala, gdyz teoretycznie warunki istnieja w szpitalu, ale lepiej, zeby rodzila w innym. Noz sie w kieszeni otwiera! Szpital, ktory posiada wszystkie mozliwe certyfikaty jakosci od akredytacji do ISO. W holu szpitala sciany poobklejane pieknymi haslami, brakuje juz chyba miejsca na kolejne certyfikaty. Szpital jest uznany za przyjazny dziecku. Nie, to sie nie miesci w glowie! Przepraszam, nosiciel virusa HIV, to swinia, ze odmawia mu sie przyjecia do szpitala??!!! Personel danych placowek powinien przejsc podstawowe szkolenia w zakresie chorob zakaznych w tym HIV I AIDS. Podstawowe, bo nie trzeba wiecej, zeby wiedziec jak traktowac pacjentow z niektorymi chorobami zakaznymi. Kazdy kto przeczytal w swoim zyciu chociazby ulotke o AIDS wie, ze wbrew pozorom, wcale nie tak latwo zarazic sie virusem HIV. Juz nosiciele HCV sa o wiele bardziej niebezpieczni dla personelu medycznego, jesli chodzi o ryzyko zakazenia. Czyli tych tez nie powinnismy przyjmowac do szpitali. Opustoszalyby szpitale, gdyz nosicieli HCV jest cale mnostwo.Wirus zapalenia watroby typu C prowadzi do ciezkiej marskosci watroby i smierci, czyli w efekcie podobnie jak HIV jest nebezpieczny, a wcale sie go tak nie boimy i nosicieli nie traktujemy jak tredowatych,mimo ze do zakazenia dochodzi w identyczny sposob.Ile kobiet rodzacych jest nosicielkami HCV? Nie wiemy tego, poniewaz w Polsce ciezarnym nie wykonuje sie rutynowo testu,badanie okazuje sie zbyt drogie. We Wloszech jest to rutynowe badanie juz na poczatku ciazy i zostaje powtorzone pod koniec ciazy. Jaki z tego wniosek? Otoz w Polsce panuje totalny ciemnogrod i to w dodatku wsrod personelu medycznego, jesli chodzi o choroby zakazne, szczegolnie AIDS.
Kazdy pracownik szpitala, przychodni czy jakiejkolwiek placowki powinien znac podstawowa zasade, ktora obowiazuje w XXI wieku - kazdego pacjenta traktujemy jako potencjalnego nosiciela wirusa HIV czy HCV, co nie znaczy absolutnie, ze mamy traktowac kazdego jak tredowatego!
To znaczy, ze nalezy sie tak zachowywac i tak postepowac z pacjentem i materialem potencjalnie zakaznym, zeby uchronic siebie i pacjenta przed zakazeniam, a tego ucza na studiach, na kursach  i dodatkowo w kazdej placowce sa odpowiednie procedury, a przynajmniej powinny byc.
W mojej wieloletniej karierze zawodowej wiele razy spotkalam sie z nosicielami HIV i chorymi na AIDS, jednak o dziwo nie w Polsce. Moze dlatego, ze takich nie przyjmowalo sie do "normalnych" szpitali, albo chorzy nie informowali personelu o fakcie, obawiajac sie odeslania.
We Wloszech, w szpitalu, w ktorym pracuje, na kazdym oddziale co jakis czas jest leczony nosiciel HIV. Pamietam takich pacjentow na chirurgii, po ciezkich zabiegach operacyjnych na jamie brzusznej, z drenazami... itp.
Nikt tych pacjentow nie traktuje jak tredowatych. Operowani sa na tych samych salach operacyjnych co inni, nie sa izolowani w jakis szczegolny sposob. Jedyne co , to zabiegi opercyjne planuje w ten sposob, ze pacjent sieropozytywny wjezdza na sale jako ostatni danego dnia, identycznie sie postepuje z nosicielami HCV. No i oczywiscie przestrzegane sa wszystkie zasady wedlug ustalonych procedur.W szpitalu nikt nie oszczedza rekawiczek, kazdy z personelu posiada okulary ochronne, ktore zawsze powinien nosic przy sobie.Maski ochronne i fartuchy jednorazowe znajduja przy kazdym wozku przeznaczonym do wykonywania opatrunkow lub drobnych zabiegow.
Ostatnio przez okres szesciu miesiecy mialam okazje pracowac na pododdziale zakaznym, gdzie czasami byli hospitalizowani nosiciele HIV. W dobie swietnych lekow ati-HIV, rzadko dochodzi do hospitalizacji tych pacjentow.Ci, co przyjmuja regularnie leki, czuja sie bardzo dobrze, prowadza normalny tryb zycia, maja rodziny, dzieci-zdrowe dzieci, pracuja. Leki pozwalaja im zyc w dobrym zdrowiu 20- 30 lat. A co to oznaczy dla reszty spoleczenstwa? Otoz, najwyzszy czas zaczac akceptowac tych ludzi, poniewaz oni nie umieraja juz w krotkim czasie, a co za tym idzie nosicieli bedzie coraz wiecej wsrod nas i nie mozemy ich zamknac w ZOO!!!!! I jeszcze raz powtarzam, to taka sama choroba jak wirusowe zapalenia watroby typu C, a ilu wsrod Was jest nocicielami tego wirusa? Moze Wasi rodzice, babcie, dziadkowie, rodzenstwo, a nawet narzeczony, dziewczyna, przyjaciele...
To tak jakby byli nosicielami HIV, roznica polaga jedynie na tym, ze wirusy w efekcie wywoluja dwie zupelnie inne choroby, jednak obie te choroby po wielu latach prowadza do smierci.

9 komentarzy:

  1. Myślę, że bardziej byśmy się bali, gdybyśmy wiedzieli, że dana osoba jest seropozytywna. Gdy o tym nie wiemy, to pewnie nawet przez myśl nam nie przejdzie, żeby się bać, czy inaczej traktować. Być może co innego odczuwają lekarze lub pielęgniarki, ale nie jestem żadnym z nich, więc nie wiem.

    Przez 4 lata mieliśmy w szkole nosiciela wirusa HIV, dowiedzieliśmy się o tym już po dyplomie, zupełnie przez przypadek - siostra jednej z koleżanek przyjmowała na badania krew od tej osoby i ta pielęgniarka ma niestety długi jęzor. Ani zachowanie, ani sposób odżywiania, ani zażywanie na widoku jakichś lekarstw, ani nic innego nie sugerowało nigdy, że to osoba zakażona. Nie przypominam sobie też jakichś niebezpiecznych sytuacji z jej udziałem, a może nigdy nie zwróciłam uwagi?

    OdpowiedzUsuń
  2. Podstawą jest wiedza. Boisz się tego, czego nie znasz, jeśli nie wiesz jak się prawidłowo zabezpieczyć, jakie podjąć środki ostrożności, wtedy strach rośnie. Mnie tacy pacjenci nie przerażali nigdy, pacjent to po prostu pacjent ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam czasami takie momenty, ze slabo znosze widok krwi. Bez znaczenia jakiej- seropozytywnej, czy nie...mdli mnie...ale nie zawsze. Dlatego Lauro , pomimo tego, ze chcialam pielegniarka nie zostalam, ale.....nie wiem jak bym sie zachowala wiedzac o kims, ze jest nosicielem HIV?
    Mysle, ze byloby ok, ale tylko mysle, bo praktyki mi w tym brak. A czlowiek moze ocenic siebie dopiero wtedy gdy stanal z czyms oko w oko, zmierzyl sie.
    Niby mnie nie przeraza, ale jakby bylo realnie - nie wiem:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Łatwo powiedzieć, oczywiście,że nie, jeśli nie pracuję przy tym. 1 grudzień to dzień, związany z HIV. Pamiętam, gdy pracowałam na Akademii medycznej, pod koniec lat 80, gdy pojawił się problem ile było dyskusji. Bo tu nie chodzi o przebywanie z chorym, nosicielem w jednym pomieszczeniu, to jest jak rozumiem w Twoim przypadku bezpośredni kontakt. I jest jakaś niepewność, może ktoś się nie przyznać, może nie być świadom swojej choroby.To jest zawsze realne zagrożenie, splot nieszczęśliwych zdarzeń, czyjegoś błędu. I jako kobieta masz prawo się bać o dzieci /swoje/ o bliskich! faktem jest, że naraża się strażak i policjant, ale mówimy o Tobie i Twoim samopoczuciu. Podziwiam Cię, wiem, że na co dzień o tym nie myślisz, bo jesteś profesjonalistką ! Oczywiście nic złego się nie zdarzy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajrzałem dlatego, że koresponduję z Laurą, która ma bloga. Ale to nie ta Laura:)
    Ni szkodzi. Za bardzo ja krwi nie lubię. I nie lubię jak krew sie pobiera z żyły. Ale nie unikam tego. Jak trzeba to trzeba.
    Moja siostra mieszka na stałe w Italii we Florencji.
    Zapraszam do mnie i pozdrawiam 2 grudnia
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
  6. Mysle, ze troche nastawienie Polakow zmienil popularny serial TV " na Wspolnej", gdzie jedna z bohaterek jest zarażona.
    Bliska mi osoba ma żółtaczkę typu C, wiem, że trzeba uważać z krwią.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hym, zdaje się, że teraz są dobre środki na to żeby powstrzymać rozwój wirusa. Niestety trzeba je brać do końca życia. Poza tym słyszałam kiedyś, że jeśli odpowiednio wcześnie po zarażeniu poda się takiej osobie jakieś medykamenty, to może nie dojść do tegoż zarażenia. Nie wiem ile w tym prawdy. Świadomość tej choroby jak i normalne uważanie i zachowywanie środków ostrożności to podstawa. Myślę, że właśnie ignoranci boją się, ale też narażają innych na niebezpieczeństwo poprzez swoją niewiedzę jak powinni się zachowywać. Co ciekawe, w Kanadzie kobiety w ciąży obowiązkowo przechodzą testy na HIV. Myślę, że jest to jeden ze sposobów na poradzenie sobie z rozprzestrzenianiem sie tego wstrętnego wirusa, który powinien być wprowadzony w każdym kraju.

    OdpowiedzUsuń
  8. ...sposób oczywiście, nie wirus :) Pozdrawiam i jak tam święta?

    OdpowiedzUsuń
  9. Xymena, nawet nie mamy pojecia ile ludzi seropozytywnych jest wsrod nas i nie sa oni dla nas wiekszym zagrozeniem, jezeli tylko przestrzegac zasad chroniacych innych. Obecnie sa w uzyciu takie leki, ktore pozwalaja im zyc normalnie przez wiele lat, nawet do 40 lat, wykonuja normalna prace i wcale nie maja obowiazku informowac pracodawcow o tym.

    Zapalko, dokladnie, traktujemy ich jak kazdego innego pacjenta, nie zamykamy ich w izolatkach, jak to bywalo 20-30 lat temu. Poza tym kazdy z nas sie moze zarazic, nie dotyczy to wylacznie marginesu. Wystarczy jeden skok w bok lub niewierny partner i juz!

    Aniu, to prawda trudno jest gdybac w tej sytuacji, bo przeciez moze tu chodzic o nasze zycie czy zdrowie. Jednak HIV budzi w nas panike, a HCV, ktory rownie dobrze moze nam zniszczyc bolesnie zdrowie i spowodowac przedwczesna smierc jakos nie. Nawet nie zdajemy sobie sprawy ilu jest nosicieli wirusowego zap.watroy typu C. Tych ludzi nie traktujemy jednak jak tredowatych, a prawdopodobienstwo zarazenia jest wyzsze od tego na HIV.

    Mazena, ja rowniez pamietam moje pierwsze lata pracy i jak w Gdanku w jednej z klinik otworzyli oddzial dla nosicieli HIV, uwazalismy personel, ktory sie tam zatrudnil za samobojcow :) Po prostu nieswiadomosc, ale po tylu latach powinnismy juz wiedziec co i jak, tym bardziej personel medyczny. Tym bardziej, ze na pracujacych w szpitalu czeka znaczniej wiecej zagrozen i zarazenie HIV nalezy to bardzo rzadkich przypadkow i najczesciej wynika z bledu personelu czyli nieodpowiednim zabezpieczeniu.

    Vojtek, dziekuje za przypadkowa wizyte :)

    Ardiola, ja akurat nie mam telewizji polskiej i nie ogladam polskich seriali, pomijajac, ze w ogole ich nigdy nie lubilam. WZW typu C jest rownie niebezpieczne ja HIV i latwiej sie nim zarazic. To prawda, nalezy byc swiadomym i ostroznym.

    Kura Domowa, tak obecnie sa rewelacyjne leki, ktore pozwalaja seropozytywnym zyc normalnie nawet 40 lat. Oczywiscie leki nalezy brac przez cale zycie. Kosztuja one strasznie duze, taka miesieczna kuracja nawet okolo 1500 euro. Tutaj we Wloszech pacjent nic nie placi, leczenie calkowicie refunduje panstwo. Nie wiem jak to jest w Polsce, czy tez w innych krajach.

    OdpowiedzUsuń