środa, 16 listopada 2011

Nie jemy jeszcze tynku ze sciany

-no nareszcie zadzwonilas! tak sie martwilam. tyle sie tu mowi o kryzysie u was. jak wy tam zyjecie, jak dajecie sobie rade?
- tak jak i przed kryzysem, mamo. pracujemy, zarabiamy, wydajemy pieniadze, czasem nawet na zbedne pierdoly, wszystko ok, nie ma czym sie martwic. M. ma wiecej zlecen niz przed kryzysem, jedno zlecenie goni drugie, nie wyrabia z praca. mnie zwolnienie nie grozi, placic placa...

Mama mojej kolezanki zadzwonila z pytaniem czy wyslac jej jakas paczke zywnosciowa, bo  tu taki straszny kryzys i pewnie na jedzenie brakuje, wiec taka paczka z Polska zywnoscia jak znalazl.

Czytam na roznych forach polskich portali wypowiedzi rodakow na temat kryzysu we Wloszech i az mi sie wlosy na glowie jeza, co nas tutaj czeka. No nic tylko zbierac walizki i do kraju wracac. Tylko co to bedzie jak sie wkrotce okaze, ze kraj nad Wisla rowniez nie daje rady splacac dlugu, bo nie oszukujmy sie z tym kryzysem to jest tak jak z zabawa w domino.

Obserwuje Wlochow i nie widze bardzo zmartwionych twarzy.  Mowie ogolnie. Co nie znaczy, ze ludzie sie nie przejmuja, ale szlochow, zawodzenia nigdzie nie slychac
Pytam sie M, ona bardziej obeznany w tych sprawach, i co to dalej bedzie?
- a co ma byc? nic nie bedzie, jak zbankrutujemy, to przestaniemy splacac dlugi, niech sie martwia ci, u ktorych mamy dlugi.
-czyli nie bedzie jakiejs tam wielkiej tragedii?
-tragedii nie, wzrosna podatki, bedziemy placic za wszystko potrojne podatki, trzeba pochowac albo dobrze ulokowac oszczednosci, poza bankiem i juz.
- a ja sie tam martwie, bo slowo "kryzys" bardzo zle mi sie kojarzy.
-a co ty sie martwisz, spojrz na Japonie, oni to maja dlug! Po nas beda nastepne kraje, taka jest kolej rzeczy, mowi sie juz o Francji,Niemczech, bo to oni maja papiery zadluzonych panstw, zobaczymy co bedzie z Austria, juz cos sie o niej przebakuje, ecc...kryzys dotyczy wszystkich.

No to poczekamy i zobaczymy co dalej bedzie.
A w miedzy czasie Wlosi wcale nie zmienili swoich przyzwyczajen. Rozmawia sie juz o przyszlorocznych wakacjach, wiosennych oczywiscie, bo do lata daleko. Restauracje pelne. W sklepach pelno kupujacych, drogie sklepy markowe nie swieca pustkami, wrecz przeciwnie. Ostatnio zauwazylam, ze obkupuja sie we wszystko Szwajcarzy, bo tam u nich strasznie drogo,ceny w ostatnim okresie wzrosly znaczaco, wiec nawet po podstawowe produkty przyjezdzaja do nas. Moja kolezanka byla w Mediolanie, pojechala tam specjalnie po torebke znanej firmy (zaplacila za nia bagatela 1000 euro!), mowila, ze w sklepach panuje szal zakupow i nikogo nie ostraszaja ceny. W sklepie z torebkami
Louis Vuitton tlumy. Moze pozniej, jak nadejda gorsze czasy, ludzie bedza pakowac zapasy zywnosci do walizek i toreb Vuitton?

Dopisek:
Nie chcialabym, jednak, zeby ten post zostal zle zrozumiany i zeby ktos pomyslalam, ze Wlochy padaja i nikt sobie z tego nic nie robi. Wielu z nas ten kryzys odczuje z pewnoscia i te podatki podatkowe od podatkow, jak to ja nazywam, dadza nam niezle w kosc.







20 komentarzy:

  1. No właśnie najlepsze są takie relacje z pierwszej ręki, jak Twoja. Wtedy wiadomo co i jak.

    A te mamy to już takie troskliwe są :)
    Uśmiechnęłam się czytając o tej paczce :)

    Ada

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam ochotę Cię własnie podpytać jak to wygląda "oczami na miejscu", a nie moimi poprzez prasę. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba nie masz TV polskiej?? Tam non stop wlasnie opowiadaja,ze w Italli to dopieor kryzys.Za to w Pl dopiero ma nadejsc(tak pewnien polityk wczoraj stwierdzil). I wiesz co, z moich informacjio wynika,ze w Pl jest gorzej niz bylo rok,czy dwa kilka lat temu.A na pewno gorzej niz tutaj.
    Bylam dwa tygodnie w sierpniu. Wszyscy na poczatku pytaja sie mnie jak radizmy sobie z kryzysem.Ja na to,ze normalnie,Pracujemy (ok, sa te umowy o prace takie a nie inne,ale zawsze jest szansa na cos nowego).Ale pieniedzy stracza do nastepnej wyplaty,rodzina nam sie powieksza,myslimy o zmianie auta.
    A w Pl kawa najtansza w barze kosztuje od 6 zl...taka jak tuttaj-8!! Jakis tam deser ok. 20 zl (5 euro). I to sa ceny z miasteczka powiatowego.We Wroclawiu duzo drozej. A zarobki sa ciagle nizsze niz tutaj.
    Ale najwazniejsze o zamydlic oczy,pokazac jak inni maja zle.To obywatele nie beda protestowac...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ado, no wlasnie, bo jak sie czyta tu czy tam rozne dziwne informacje, to czlowiek naprawde nic juz nie rozumie :)

    Zapalko, poki co zyjemy jak zylismy, fakt z praca jest trudniej, nie zatrudniaja tak, jak kilka lat temu, ale mam wrazenie, ze zwolnien grupowych jest wiecej w Polsce niz tutaj...a poza tym z Polski w dalszym ciagu ludzie uciekaja, tu nie, no moze mlodzi ludzie coraz czesciej szukaja nowych doswiadczen w Anglii czy Skandynawii.

    Emilko, nie mam telewizji polskiej, a w kraju ostatni raz bylam prawie 2 lata temu i znalazlam tam eldorado, o ktorym pisza w prasie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że z tym kryzysem to jest tak, że media za mocno to wszystko nagłaśniają, ja mieszkam w Anglii tez wcześniej się mówiło kryzys, kryzys, ale jakoś nikt nie został zwolniony z tego powodu (przynajmniej w mojej okolicy) potrzebowali i potrzebują ludzi do prostych pracy gorzej jak chcesz jakąś super pracę.Jedyne co to ceny lekko wzrosły i tyle, pewnie we Włoszech będzie tak samo, nie ma co za dużo się martwić co ma być to będzie, a w Polsce wcale nie jest bajecznie. Jak już ktoś wyżej napisał ceny europejskie ale płaca niższa.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. tak, tak. tutaj tez niby byl kryzys, ktory byl konsekwencja kryzysu w Grecji. ja go nie zauwazylam. moze poza tym, ze benzyna i zywnosc podrozala. no i elektrycznosc. a poza tym, jest jak bylo. i wielkie halo:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Włosi po prostu mają inną mentalność. Poza tym oni jeśeli już, kiedyś tam przed lub zaraz po wojnie doświadczyli "głodu" to jednak dano im ileś tam tłustych lat, poprzez które o mjkoszmafrze kryzysu można było zapomnieć i ciut do dobrobytu się przyzwyczaić. my mieliśmy i mamy ciągle chude lata. Jak nie zabory, to wojny, potem komunizm i pustki w sklepie, a kiedy owa oczekiwana wolność nadeszła to znowu roboty brak, forsy ledwo styka itd.

    OdpowiedzUsuń
  8. O mój Boże!!!W Polsce jeszcze nie ma kryzysu, ale przeciętnie zarabiający Polak odczuwa coraz bardziej tę drożyznę w sklepach. To co będzie jak się pojawi kryzys? To my potrzebujemy paczek z Włoch :D

    OdpowiedzUsuń
  9. ja bym z chęcią przyjęła taką paczkę z prawdziwą pachnącą włoską kawą i oliwkami - u nas to jakieś insze w tej Polsze:)pozdrawiam mocno

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie się wydaje, że to głownie media napędzają ten kryzys i nim ludzi straszą. Kryzys owszem jest, ale to wcale nie znaczy, że Polakom żyje się teraz lepiej niż Grekom czy Włochom. Co z tego, że Grecja, Włochy, czy też Hiszpania pogrążone są w kryzysie, jeśli ludziom w tych krajach żyje się o wiele lepiej niż ludziom w Polsce, tutaj nie mam żadnych złudzeń.

    OdpowiedzUsuń
  11. JoM, mniejmy nadzieje, ze ten kryzys po kosciach nam sie rozejdzie :)

    Una invidata, ceny benzyny rosna, to prawda, zywnosc rowniez, ale chyba nie tak drastycznie jak w Polsce. Na pewno trudniej znalezc tutaj prace, ale zwolnien na jakas wielka skale nie ma.

    Ania, to prawda moj tesc wspomina czasy powojenne jak to biednie bylo, ale za to pozniej jak ktos pracowal, lub mial jakis nawet maly interes, to zyl jak paczus w masle. Moj M mial takie dziecinstwo, ze nawet nie snilam o czyms takim.

    OdpowiedzUsuń
  12. Anonimowa, kto to wie jak bedzie wygladal ten kryzys tak naprawde ...slyszalam, ze ceny sa coraz wyzsze, dorownuja tym u nas.

    la bionda, to prawda produkty wloskie w Polsce po pierwsze sa drozsze a po drugie roznia sie jakby jakoscia. Jest wrecz przekonana, ze oliwa sprzedawana jest w polsce jako extravirgine, a nia nie jest.

    Smurff, fakt, ci co nie czytaja i nie ogladaja wiadomosci jakos mniej odczuwaja kryzys ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niektorzy Polacy, tacy, co nigdy nie wyjezdzali za granicę, to mają teraz zlosliwą satysfakcje i mysla, ze na zachodzie jest taki kryzys jak u nas kiedys. A tu nie ma sie, co cieszyc, bo kryzys na zachodzie moze uderzyc w caly cywilizowany swiat. A najszybciej w kraje post-komunistyczne, ktore nie maja mocnych zabezpieczen. U nas w Polsce to ludzie sie ciesza z byle czego, przezwyczajeni do biedy przez wszystkie lata. I tak znowu moze byc, a my zgodzimy sie na to,bo jakie mamy wyjscie? Ja zyje miedzy dwoma krajami nadal i bardzo nie chcialabym wrocic do dawnych polskich oszczednosci. We Francji, jak obserwuje od paru lat, widze znacznie wyzsze ceny zywnosci i benzyny.Natomiast domy staniały, albo sa takie same ceny od lat. Tu wystarczy tylko stracic prace i stajesz sie powoli pariasem. Ludzie przezwyczajeni do wysokich standardow zycia korzystaja z kart kredytowych, ktorych nie mają z czego spłacac potem. Polacy wezmą kazda prace,nawet najgorszą ale nie miejscowi! tak uogolniam, bo ja akurat jestem w regionie, gdzie nie ma Polakow w ogole. Tu nie ma przemyslu.
    Grecy tak od paru lat zyli na kredyt, niczym sie nie przejmowali, emerytury mieli jak ostatnie pensje, i my wszyscy teraz za to zaplacimy.
    Ja zawsze zaluję, ze wczesniej nie znalazlam sie na zachodzie pod opieką mojego zachodniego meza, ktory zawsze zyl, jak to laura powiedziala jak "paczus w masle", nawet znacznie lepiej. A jego dziecinstwo to ta cala amerykanska slodka bajka, ktora znamy z filmow. A teraz kryzys uderza w jego przychody w sposob bardzo znaczacy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kredyty kredytami, ale ...kiedys je w koncu splacic trzeba bedzie.
    Tu nie chodzi o satysfakcje, ze Polacy sa zlosliwi i sie ciesza, ze zachod ma kryzys. Tu chodzi o niezrozumienie sie. Tak, jak bogaty nie rozumie biednego, tak i biedny bogatego. Ja mysle sobie tylko tak, ze upadek z wysokiego konia bywa bolesniejszy niz z nizszego. I na razie zachod sobie olewa i zlewa, ale kiedy dojdzie co do czego to moze im byc nie wesolo. O chociazby kiedy stana przed perspektywa zacisniecia jednak pasa, bo tutaj tna socjale bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ardiola, wiesz na kredyt zyje chyba caly swiat, poczawszy od Stanow...ja zyjac w Polsce bylam zawsze na debecie, poza tym ciagle wszystko na raty, bo inaczej sie nie dalo, nie mozna bylo sobie pozwolic na zakup podstawowych rzeczy, typu pralka, lodowka za gotowke. Tutaj nigdy nie wzielam niczego na raty, mam nawet oszczednosci i nie jestem jedyna, bo obserwuje moich znajomych i widze, ze oni nawet samochody biora rzadko na raty, oby nie przeplacac. Kredyty i owszem, ale glownie na mieszkania, bo wiadomo ceny kosmiczne, a mieszkac gdzies trzeba. jednak wielu Wlochow ma spore oszczednosci w bankach i jak padlo haslo, ze byc moze opodatkuja te oszczednosci i panstwo sobie te pieniadze przywlaszczy, to padl blady strach, kazdy zaczal przeliczac ile by mu tych pieniedzy z kata wykradziono...wielu zaczelo wyciagac pieniadze z bankow. Te sytuacje obrazuje swietnie obrazek, ktory zamiescilam pod tekstem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ania, ja mysle, ze chodzi generalnie o niezrozumienie calej tej sytuacji zwiazanej z kryzysem, a media nam w tym nie pomagaja, wrecz przeciwnie. Poza tym kryzys co innego znaczy dla Niemca, Francuza, Wlocha...a co innego dla Polaka czy mieszkanca innych krajow wschodzacej Europy.
    A pasa zacisnac zapewne trzeba bedzie. U nas tez tna socjal,

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy nie bylo kryzysu? Kryzys kryzysem, a ludzie zyja i beda robic wszystko, aby bylo im dobrze...tak latwo sie nie podajemy, nieprawdaz?
    A paczki...to dobrze dostawac!
    Serdecznosci
    Judith
    lavieestbeleijatez

    OdpowiedzUsuń
  18. Pewnie wszystkich dotknie ten kryzys obojętnie czy mieszkamy we Włoszech, Grecji czy Polsce. Ładnie ktoś napisał, że Ci co nie oglądają wiadomości odczuwają kryzys mniej, jednak w jakimś stopniu na pewno. Mam sporo zastrzeżeń do tego w jaki spsosób prezentowany jest kryzys we Włoszech czy Grecji w polskich mediach i chyba niektórzy dziennikarze pokazują to na zasadzie patrzcie taki niby wspaniały kraj, a jakie ma problemy. Natomiast nic się nie mówi w Polsce o kryzysie na Węgrzech, chociaż tam naprawdę jest kiepsko i na dodatek może to mieć wpływ na sytuacje w Polsce.
    Mnie o tyle kryzys denerwuje, że mam więcej pracy i do szału mnie doprowadzają wahania zlotego do euro bo każda kalkulacja staje się teoretyczna, ale np we wrześniu dostałam bardzo dużą podwyżkę więc prywatnie raczej na plus niż na minus.

    OdpowiedzUsuń
  19. Laura.
    A moi rodzice dzwonią do mnie regularnie i pytają:
    Jak tam, kryzys was jeszcze nie zjadł i może przyjedziecie do Polski. Ja z chęcią, gorzej z Misiakiem, który pod tym względem jest typowym hiszpańskim ( z krwi i kości. dziada, pradziada i ojca mam na myśli Hiszpanem ) "macho" mówi nie !
    Zresztą sama wiesz jak to działa:)
    Buzka

    OdpowiedzUsuń
  20. Judith, to prawda kryzysy , to nieodlaczny element ludzkosci...zawsze byly i beda i jakos musimy z tym sobie radzic...mysle, ze w przeszlosci bylo gorzej. Pozdrawiam

    Kamenari, bo to takie malo interesujace pisac i mowic o tym, ze na Wegrzech, w Bulgarii czy Rumunii ludziom zyje sie zle, wiec nikt o tym nie pisze.
    A jesli chodzi o pewnego rodzaju zlosliwosci, to musze Ci powiedziec, ze sama sie spotkalam ze strony rodakow " no i co, skonczyl wam sie raj, teraz zbankrutujecie, hahaha...."

    Laura, Lui, problem w tym, ze kryzys ten jest jak zaraza i juz rozprzestrzenia sie na cala Europe, dotknie tez kraje biedniejsze i nie ominie Polski.Czytalam, ze takze w Polsce zaczely sie ciecia, jest to nieuniknione. Zalezy teraz duzo od tego jak poszczegolne panstwa i cala UE sobie z tym poradzi.
    Ja w kazdym badz razie nigdzie sie stad nie wybieram, przeczekam tutaj, prace mam i nie powinnam jej stracic.

    OdpowiedzUsuń