czwartek, 16 czerwca 2011

Niemieckie wychowanie

Moje wloskie kolezanki czesto mowia, ze mam niemieckie podejscie jesli chodzi o wychowanie moich dzieci. Ja nie do konca sie z tym zgadzam, uwazam wrecz, ze rozpuszczam za bardzo moje pociechy i efekty tego czasami mi wychodza bokiem.  Prawda jest, ze dziecko we Wloszech, to prawie jak swiete krowy w Indiach, wiec ja od tej zasady na pewno odstaje. Jak sie naprawde wkurze, to potrafie pokazac nawet mojej prawie doroslej corce gdzie jest jej miejsce.  W moim domu panuja pewne zasady, nie jest to rygor, ale tych kilka zasad moje dzieci musza przestrzegac. Moja konczaca w tym roku 18 lat corka nigdy nie sprawila mi wiekszych klopotow, moge smialo powiedziec, ze okres dorastania i buntu przeszlismy bezbolesnie. Co nie oznacza, ze nie popelnilam bledow w wychowaniu jej! Popelnilam i to wiele...wychowalam nieprzecietnego lenia!!! To jej lenistwo doprowadza mnie do szalu! czy jest juz za pozno, zeby wygnac z niej tego lenia? Byc moze..ale dopoki mieszka ze mna bede probowala.
Moje duze dziecie nie przepracowalo sie w tym roku. Zreszta jej  motto zyciowe to "zyc tak, zeby sie nie przemeczac". Efekty tego widac na koniec roku szkolnego, ktory tutaj mial miejsce tydzien temu. Dzisiaj po poludniu dowiemy sie, czy pannica zostanie przepuszczona, czy bedzie powtarzac trzecia klase. Normalnie mam ochote udusic ja wlasnymi rekoma! Ma wszystko podane na tacy, olbrzymie mozliwosci, zeby zdobyc cos w zyciu, a ona ma to wszystko w d***, po prostu nie chce jej sie. Najgorsze jest to, ze nie jest glupia i tym nicnierobstwem marnuje swoje szanse. Gdyby byla glupim dziewczeciem wyslalabym ja na casting velin, jako ze urode calkiem niezla posiada i po klopocie.(mieszkajacy we Wloszech i ogladajacy kanal mediaset wiedza co mam na mysli). Ona wywijalaby tylkiem szczerzac zeby w usmiechu, a ja nie musialabym wydawac kasy na jej ksztalcenie.
Obecne veliny

W zwiazku z tym, ze nastolatka obijala sie przez caly roku,...moze nie obijala sie, ale nie pracowala wystarczajaco, zorganizowalam jej dosc pracowite wakacje.
Po pierwsze: od poniedzialku codziennie rano, zamiast wylegiwac sie w lozku do poludnia, zasuwa do biura moich tesciow i tam pomaga w pracach biurowych, biega po urzedach zalatwia mnostwo spraw, tlumaczy maile od zagranicznych klientow, uczy sie wypelniac rozne dokumenty i tp. Jest praca na cale niemalze wakacje.
Po drugie: Nie jedzie z nami nad morze...ostrzegalam ja wiele miesiecy temu, wiec miala czas zeby wziac sie do roboty. Zostaje sama w domu i bedzie kontynuowala prace w biurze plus popoludniami jakis tam wolontariat z urzedu miasta.
Po trzecie: zamiast leniwych wakacji nad morzem zalatwilam dziecku dosc interesujace wakacje w Irlandii w Dublinie. W lipcu jedzie na dwa tygodnie do college w Dublinie , zeby podszlifowac jezyk angielski.
Po trzecie: jesli dzisiaj okaze sie, ze nie zda, albo zostanie dopuszczona do egzaminu we wrzesniu, nie ma mowy o wyjezdzie do Polski w sierpniu.
Po czwarte: ukrocilam "ciuchowe" szalenstwa mojemu dziecku, mam wiecej pieniedzy na moje widzi misie ;)
Moja corka nie sprzeciwia sie absolutnie temu. Zdaje sobie sprawe z wlasnej glupoty i nic nie mowi...Czy wyciagnie z tego jakis wniosek na przyszlosc?

13 komentarzy:

  1. Takie niemieckie wychowanie to i ja mam w zamiarze, bo jednak trochę słabo mi na widok tych velin ... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mądre słowa Lauro :) wszystko wszystkim ale trzeba trzymać rękę na pulsie i czuwać gdyż gdy sobie pozwolimy dzieci wejdą nam na głowę:0 aw Hiszpani również wiem z prawej ręki są dzieci rozpuszczone nie maja żadnych pohamowań ani granic nie generalizuję że wszystkie ale te z kilku rodzin które pilnowała Moja koleżanka niestety tak i to niekiedy nie do pomyslenia co im wolno:) nie jestem za tym aby karcić ale są granice i zasady których należy się trzymać ;)pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz , to nie jest typowe niemieckie wychowanie:)) Tak sie duzo dziwnych stereotyspow wokol roznych nacji potworzylo a one ( te stereotypy nic a nic nie maja sie do rzeczywistosci- chociazby niemieckie oszczednosc... pic na wode, moze w tym starszym pokoleniu, ale nie we wspolczesnym) nie maja z tymi nacjami nic wspolnego:))
    Jestsem na tak, na tak do twojego sposobu wychowywania. Bo rozmemlanie dzieci nie daje nic dobrego...potem mam sie na karku starego dzieciaka na utrzymaniu:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubie tutejsze podejscie do dzieci.Fajnie,ze dzieciaki sa traktowani przyjaznie w restauracjach i innych lokalach.Odkad mam dziecko,grono moich znajomych bardzo sie powiekszylo.
    Ale takze uwazam,ze co za duzo to niekoniecznie zdrowo.Np. taki szczegol jak kladzenie dzieci spac. Wsrod naszych znajomych to norma,ze ich pociechy nie zasypiaja przed polnoca.U mnie to nie przejdzie.Zmienilismy nasze nawyki,jemy wszyscy wczesniej kolacje,pozniej kapiel i o 21 w lozku.
    Choc powiem szczerze,ze boje sie co bedzie jak dzieci zaczna dorastac.Pamietam,ze moi rodzice mieli ze mna mnostwo problemow.Jednak okres miedzy 15 a 19 rokiem zycia jest chyba najdziwniejszym czasem w zyciu czlowieka.Juz nigdy potem nie mialam takich glupich pomyslow jak wtedy...
    A praca jeszcze nikomu zle nie zrobila;)
    Powodzenia i dawaj wiecej przykaldow,moze cos wykorzystam na swoich w przyszlosci.

    OdpowiedzUsuń
  5. oj. to ja mam rygor w domu...

    Przysyzwana

    OdpowiedzUsuń
  6. Miejmy nadzieję że Twoja latorośl przejdzie do trzeciej klasy...
    W każdym razie bez względu na to co się stanie, swoją lekcje już dostała.
    A co do niemieckiego czy jakkolwiek go nazwiemy wychowania to wygląda na to że we współczesnej Polsce jest ono również na wymarciu. Ja tam Twoje metody bardzo popieram i... mam nadzieję że jak na mnie przyjdzie kolej to będę się trzymała podobnych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapalko, a czemu Ci slabo na ich widok? Ladne dziewczyny ;)

    Sofija, generalnie nie jestem zwolennikiem przesadnej dyscypliny, ale pewne reguly musza byc przestrzegane i juz!

    Aniu, masz racje, to pewnie stereotypy, ale Wlosi wlasnie tak odbieraja Niemcow. Dla nich to juz jezyk niemiecki sam w sobie, to ciagle wydawanie rozkazow :)

    Emilko, to prawda Wlosi sa bardzo toleranyjni jesli chodzi o zachowanie dzieci. Mnie nawet to pasi, bo moj do aniolkow nie nalezy i czasami w miejscach publicznych zachowuje sie karygodnie i Wlosi tylko sie usmiechaja, albo go zagaduje, natomiast turysci z niemiec czy Austrii jakby mogli, to pozarliby mnie wzrokiem, jak to mialo miejsce wczoraj w restauracji ;)

    Przyszywana, a w jakim sensie?

    Madkasia: Zdala!! jednak nie do trzeciaj, ale do czwartej - we Wloszech liceum trwa 5 lat.

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz rację, że tak ją wychowujesz. Mnie czasami do szału doprowadza, jak widzę włoskie dzieci, które mogą robić wszystko co im się podoba. Czy to niemiecka, czy polska metoda- też mam zamiar swoje trzymać krótko w przyszłości:)
    No i cieszę się, że zdała:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Thern, wiesz, to, ze moja taka leniwa i zyjaca wiecznie z glowa w chmurach, czasami mysle, ze to moja wina, bo az taka ostra nie jestem i troche jej popuscilam. Ale moi rodzice mnie trzymali bardzo krotko w domu, narzucali mnostwo obowiazkow, zle mi z tym bylo i nie chcialam, zeby moja corka miala takie dziecinstwo. Tak zle i tak niedobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. bo ja mam dużo zasad i wszystkie egzekwuję...
    a Twoje działa, bardzo popieram, bo ja też takie metody stosuje, bo moje dziecko też leniwca objawia...

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi się tez marzy abym była bardziej taka Heldą:)
    A nie ja swoje oni swoje...
    Na szczęście są jeszcze mali i na razie muszę sprawiedliwie powiedzieć, że 10-latek jest najlepszym uczniem w szkole a jego młodszy brat idzie w jego ślady. Za to tego młodszego energia rozpiera, "żywe srebro". to mało !
    Ja i tak myślę, że odniosłaś sukces wychowawczy. W sumie sama napisałaś, że nie miałaś z nią problemów tylko nauka:)
    Buzka

    OdpowiedzUsuń
  12. W kompleksy mnie wprawiacie Mile Panie, toc u mnie nie rygor niemiecki, ale jak widze dryl pruski byl na czasie. Ale moich dwoch mlodziencow, bardzo niesfornych w czasach podrastania niejako podratowal dziadek, no chyba nas rodzicow bardziej poratowal.
    Grande dziadek wniosl pojecie dobrze wykonanej pracy, wynagrodzenia, zadowolenia, honoru i ambicji. Czyli tego wszystkiego, co my hippisi we wczesnych naszych godzinach mlodosci mielismy kompletnie w nosie.
    Niestety moja droga do zrozumienia historycznej hiszpanskiej familii jeszcze dluga... Moze nastepne pokolenia mi ja przybliza, moze?
    Czasem rewoltuje sie na to wychowanie moich dzieci jakby sama mnie dotyczylo.
    Pierwszy syn urodzil sie kiedy mialam niespelna 19 lat i studiowalam we Florencji historie sztuki. Dzisiaj mam 39 lat i dwudziestoletniego Gonzaga. Ale sie rozgadalam. Anna Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyszywana, wiesz mnie latwiej bylo wprowadzac dyscypline jak moja corka byla w wieku twojej..jakos bardziej mnie sie sluchala...
    Osiemnastoletniej pannie nie wprowadze teraz rygoru, bo mijaloby sie to z celem...ja chcialabym tylko nauczyc ja zycia, dlatego pozwole jej posmakowac tego doroslego, zostawiajac ja sama w domu na dwa tygodnie z pewnymi obowiazkami, a potem wysylajac ja do zupelnie jej obcej Irlandii, z zupelnie obcymi ludzmi...

    Lui, wiesz kazde dziecko jest inne i nie na kazde dzialaja te same metody...z moim malym, obawiam sie, ze bede miala duzo wiecej problemow. Juz sie boje! ;)

    Anno Magdaleno, o jakich kompleksach Ty mowisz! po pierwsze nikt tutaj sie nie przechwala zadnymi sukcesami wychowawczymi, a wrecz przeciwnie... ja bez bicia sie przyznaje, ze niggdy mi sie nie udala wypedzic lenia, ktory na dobre zadomowil sie u mojej corki ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń