Bywaja takie dni, ze moja odpornosc na jakikolwiek stres jest kiepsciutka i wowczas kazdy drobne "cos nie tak" doluje mnie, rozklada psychicznie, ze najchetniej gryzlabym, wyla, albo rzucila wszystko...Tak jak 2 dni temu, wkurw w pracy, w zasadzie niewiadomo dlaczego. Pewnie innego dnia przelecialoby po mnie jak po kaczce, tym bardziej, ze cala sytuacja nie dotyczyla mnie ani troche, ale wkurzyc sie musialam, bo...no bo jestem zmeczona i wkurza mnie wszystko, bo od ponad dwoch tygodni lecze zapalenia oskrzeli, a mimo to chodze do pracy i zle samopoczucie nie ulatwia mi zycia, bo remont w mieszkaniu sie nie skonczyl i wszyscy w domu mamy tego po wyzej uszu. Burdel w mieszkaniu nieprzecietny, nawet kot nie wie gdzie ma srac i ostatnio narobil do worka z czysta bielizna, dopiero co przyniesiona z pralni automatycznej (nie mamy gdzie podlaczyc pralki, wiec korzystamy z dobrodziejstw pralni automatycznej, ktora na szczescie mamy dwa kroki od naszego domu).
Tak wiec dwa dni temu wrocilam z pracy wsciekla na caly swiat i zeby nie wyladowywac sie na Nastolatce, bo jako pierwsza napatoczyla mi sie, wyszlam z domu, wsiadlam w samochod, odebralam Urwisa ze zlobka i pojechalismy do centrum miasta, aby sobie polazic. Moj problem polega na tym, ze w takich momentach musze sobie sprawic jakas przyjemnosc, ktora najczesciej troche kosztuje i musi byc to cos, co wcale nie jest mi potrzebne. Ostatnim razem, jakis miesiac temu byla to kolejna para okularow przeciw slonecznych - sliczne, drogie i w ogole mi niepotrzebne, gdyz posiadam juz kolekcje okularow. Dwa dni temu, natomiast, zaopatrzylam sie w kilka nowych ciuchow, a poniewaz zaraz potem poczulam wyrzuty sumienia, ze mysle tylko o sobie, wiec fundnelam sliczny plaszczyk, z najnowszej kolekcji, Nastolatce oraz spodenki i wiosenna kurteczke Urwisowi. Nie powiem nastroj sobie poprawilam, chociaz taniej wyszlaby mi sesja psychoterapeutyczna u specjalisty. Po powrocie do domu wyrzucialam rachunki, aby mi nie przyszlo do glowy podliczanie ile ubylo mi pieniedzy z konta. Nastolatka zachwycona plaszczykiem, czyli tez skorzystala na mojej terapii. Mojemu M, nowy ciuch nie poprawia nastroju, a wrecz przeciwnie -psuje, wiec nic mu nie kupilam. Jemu wystarczy butelka dobrego wina wieczorem w moim towarzystwie, a poniewaz ja ciagle kuruje sie antybiotykami, musial sie zadowolic wlasnym towarzystwem ;) M, ostatnio rowniez ma bardzo trudny okres w pracy, nawal zlecen, w tym jedno bardzo odpowiedzialne - nadzor nad remontem jednego z palacow Borromeo na Isola Bella, ktory spedza mu sen z powiek.
A dlaczego grzebiemy sie jeszcze z remontem lazienki? Otoz w zeszlym tygodniu pomocnik murarza uszkodzil (zarysowal) brodzik od prysznica tak, wiec musielismy zamowic nowy i odczekac tydzien, gdyz firma znajduje sie w Weronie. Koszt nowego brodzika pokryl, oczywiscie, murarz - jest ubezpieczony na takie ewentualnosci. Jak nic sie nie wydarzy, to moze w sobote lazienka bedzie nadawala sie do uzywalnosci. Pozostanie nam wykonczenie i wymalowanie scian i sufitu przez malarza. Kuchnia powinna byc gotowa dzisiaj wieczorem, tam tez wymienilismy plytki. Jedno jest pewne - drugiej lazienki w tym roku remontowac nie zamierzamy, musimy odsapnac. Moze w przyszlym roku :)
Z niecierpliwoscia czekam na urlop w kwietniu i te kilka dni w Rzymie
Witaj na nowym miejscu :) Powodzenia!
OdpowiedzUsuńWiesz, że na blogspota można zabrać ze sobą poprzedniego bloga? Ja się za bardzo nie orientuję jak, ale widziałam, że blogowiczka to zrobiła. Jeśli jesteś zainteresowana, podam Ci namiar na nią, żeby podpowiedziała. Buziak
Dziękuje za adres i zaufanie. Miło wiedzieć, że nie należy się do tych niechcianych osób ;)
OdpowiedzUsuńMyślę, że większość kobiet odreagowuje stres na zakupach, bo to najlepiej poprawia humor. Dodatkowo jeśli można sobie na to pozwolić, to czemu by tego nie wykorzystać raz na czas ;)
Pozdrawiam z wiosennej Polski ;)
Dzięki :-))) masz super sposób na rozładowanie nerwów, też go stosuję, to jest jak magia ;-)) i też wyrzucam od razu paragony ;-)) Zapałka
OdpowiedzUsuńKurcze, fajnie na tych bloxach i blogspotach macie. Ja mam coraz bardziej dość tego tandetnego Onetu. Może i ja niedługo tutaj wyląduję? Te tutejsze szablony są takie bardziej stonowane i wyciszające. Nie ma reklam i generalnie jest tu jakoś tak bardziej "kameralnie" i przytulnie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Xymena - nie wiedzialam i nie mam pojecia jak mozna to zrobic. Jesli dasz mi namiary na Twoja znajoma, to bede Ci wdzieczna :)
OdpowiedzUsuńKatarzyna - czyli jestem 100% kobieta ;))
Zapalka - no nie zawsze wyrzucam paragony, czasami trzymam je w razie reklamacji ;)
Taita - mnie tez sie tutaj bardziej podoba :)
Ladne to Twoje nowe miejsce. Tez tak odreagowuje- najlepiej na zakupach:) Kurcze to zapalenie oskrzeli to jednak sprobuj polezec, ja wiem, ze gadac to ja sobie moge...
OdpowiedzUsuńAniu - juz prawie po zapaleniu oskrzeli, czyli dam sobie spokoj z lezeniem, skoro dotad sie nie polozylam :)
OdpowiedzUsuńWitaj Lauro :)) Milutko tutaj Tez lubię sobie poprawiac humor jakims drobiażdzkiem, który niekoniecznie musi nim być. Ostatnio z zadowoleniem krucho to i zakupów było więcej :) Pozdrawiam milutko :))
OdpowiedzUsuńViolinko - Najwazniejsze , ze udaje sie nam osiagnac cel i nastroj troche lepszy ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam