Czuje sie naprawde dobrze w moim nowym mieszkaniu i z dnia na dzien jestem coraz blizej mojego szczescia... czuje to..jestem tego pewna. Niewazne, ze na mojej drodze spotykam co rusz jakas przeszkode, ze ktos probuje podrzucac mi klody pod nogi..mam duzo cierpliwosci, przeczekam, gdyz wiem, ze juz jest dobrze a bedzie jeszcze lepiej...Nawet to,ze mnie i moja corke okradzino z niemalze wszystkich wartosciowych przedmiotow, ktore w ostanich latach nagromadzilysmy, nie wyprowadzilo mnie z rownowagi. Chociaz musze przyznac, ze dziwne ma sie uczucie, kiedy sie wchodzi do domu i widzi wszystkie rzeczy porozrzucane po mieszkaniu i w pewnycm momecie zdaje sobie sprawe, ze chyba ktos tu wczesniej byl i najzwyczajniej w swiecie cie obrawbowal z cennych przedmiotow, pamiatek.
Nie, nie stalo sie to w naszym nowym, przytulnym mieszkanku. Jako, ze pewne sprawy sa jeszcze w toku, jestem zmuszona mieszkac a w zasadzie przebywac w mieszkaniu M, chociaz powoli wynosze stamtad moje rzeczy i kazda wolna chwile spedzam w nowym mieszkaniu z moimi dziecmi. W mieszkaniu M mam jeszcze mnostwo rzeczy, przechowywalam tam takze moja bizuterie, mojas corka rowniez nie zdazyla wyniesc rzezy ze swojego ex pokoju. Dwa dni temu pomogli nam w tym zlodzieje, wyniesli nam wszystko co wartosciowe. A najciekawsze jest to, ze przedmiotow M nie tkneli. Zadnych sladow wlamania, weszli drzwiami otwierajac zamek kluczem i po wyjsciu zamkneli drzwi. Byc moze to ci sami,co dwa miesiace temu grzebali w zamku podczas naszej obecnosci e domu , a byc moze ktos zupelnie inny... Nie ma co tu gdybac, przepadlo i tyle..
Najwazniesze, ze juz niedlugo swieta, a ja w tym roku nie moge sie ich doczekac
Ja z pewnością takiego wydarzenie nie przyjęłabym ze spokojem ... podejrzewasz, że M. mógł być w to zamieszany? Jego rzeczy przecież pozostały nieruszone ...
OdpowiedzUsuńAle cieszę się, że wychodzisz na prostą, bardzo trzymam kciuki za Twoje szczęście :)))
Buziaki!
Nie sadze, chociaz nie ukrywam, ze taka mysl przeleciala mi przez mysl
UsuńNiunia, gratuluje cierpliwosci!
OdpowiedzUsuńKlucze mieli od Waszego mieszkania...Moze jak robiliscie jakies remonty to ktos sobie dorbil??
Sciskam!
Mysle, ze jak dwa miesiace ktos grzebal w zamku ,to zrobil odciski - jest to mozliwe dla specjalisty w tej dziedzinie
UsuńA co na to powiedział M? I czy wzywałaś policję ?
UsuńBuzka
tak wszystko zostalo zgloszone na policje, ale to tylko formalnosc, wiem, ze nie zobacze juz moich rzeczy..a M nic nie powiedzial, wymienil drzwi i tyle.
UsuńJa podejrzewam M, przepraszam, że tak myślę, ale z opisu taka pierwsza myśl się nasuwa.
OdpowiedzUsuńLauro trzymam kciuki i szczęśliwości życzę
Mariola
kazdemy wlasnie taka mysl sie nasuwa...ale tak prawde mowiac, to nie mysle, ze to on..
Usuńdla mnie to byłoby straszne przeżycie, bo jestem typem, który przywiazuje się do swoich rzeczy. naprawdę podziwiam za cierpliwość i spokój. i trzymam kciuki, żeby już było dobrze.
OdpowiedzUsuńMysle, ze nie ma co przywiazywac sie do rzeczy...to co nam ukradli mialo spora wartosc, powiedzmy prawie samochodu, a mimo wszystko fakt ten nic w moim zyciu nie zmienil, nic sie przez to strasznego nie wydarzylo i zal mi bylo tylko na poczatku..
UsuńPodziwiam Cię Lauro, że cały czas masz w sobie odwagę, aby podjąć nowe wyzwania i rzucić wyzwanie dla losu, który za każdym razem hojnie Cię za to nagradza... jesteś mężną kobietą, piszę to bez cienia drwiny, naprawdę tak uważam :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Mam odwage, bo nigdy nie jestem sama i to chyba jest najwazniejsze :) Mam nadzieje, ze tym razem los mnie naprawde hojnie wynagrodzi i ze w koncu zmienie cytat pod moim profilem ;)
Usuńokropne! życze Ci Lauro, aby te Święta były spokojne i szczęśliwe - bo na to na pewno czekasz:)
OdpowiedzUsuńDziekuje, Tobie rowniez zycze spokoju i spelnienia w te swieta :)
UsuńLauro, fajnie, że się wreszcie odezwałaś i że powoli wychodzisz na prostą. Najważniejsze, że nadal umiesz trzymać głowę w górze, a nie chować się po kątach jak zbity pies. Trzeba walczyć!
OdpowiedzUsuńI ja również przyznam, że moje podejrzenie padło na M. W czasie rozstań i rozwodów ludzie pokazują się z najgorszej strony. Wychodzą z nich jakieś ukryte potwory, o których ich partnerzy wcześniej nie mieli żadnego pojęcia. Oj, znam sporo takich burzliwych historii, gdzie wielka miłość zamieniała się w żałosną walkę, w bezpodstawne oskarżenia, w przemoc nawet...
Cieszę się ogromnie, że dopadł Cię "świąteczny duch" :)
Nawet nie wiesz jak wielki swiateczny duch mnie dopadl ;))
OdpowiedzUsuńLauro, nawet nie wiesz, jak się cieszę z tego powodu! Naprawdę bardzo miło mi to czytać :) Oby tak dalej :) Dobrze, że z optymizmem kończysz ten stary rok.
OdpowiedzUsuń