Szalenstwo zakupow w pelni! We Wloszech od okolo tygodnia trwaja przeceny zimowe. No i ludziska szaleja na calego! Ktos powie, co sie tu dziwic, kryzys w tym kraju, wiec przynajmniej na przecenach mozna sobie cos kupic. Tez prawda...Niedaleko mojego miejsca zamieszkania jest spory outlet, gdzies okolo 140 sklepow firmowych, od Nike po Armaniego. Aby tam dojechac w pierwszym dniu obnizek nalezalo stac w ponad trzykilometrowej kolejce na autostradzie, aby wyjechac z tejze autostrady (owy outlet znajduje sie tuz po wyjezdzie z bramki). Prawda jest, ze mozna niezle zaoszczedzic obkupujac sie tam w ciuchy, obuwie, torebki ecc, no ale tak calkiem za darmo to tam nic nie daja. W wiadomosciach podawali, ze sredni baget, jaki przeznaczali Wlosi na zakupy tegoz dnia, to 500-1000 euro! A ja sadzilam, ze jestem rozrzutna :) Ja dotad, to wydalam niecale 100 euro. A przede wszystkim nikt mnie nie namowi na wielogodzinne stanie w kilometrowych kolejkach. Ja juz sie w kryzysie w latach 80-tych w kolejkach nastalam...No moze to nie to samo, bo stalam glownie z moja mama za kielbasa czy tez papierem toaletowym, a nie za dzinsami Armaniego, ale uraz mimo wszystko mi pozostal ;)

Tak, tutaj też ten czas, ale generalnie jak się ma cierpliwość i odrobinę czasu na szperanie po sklepach to cały rok można jakieś "perełki" wyszukać, tym bardziej, że obniżki cen od 30 do 70% są tu cyklicznie cały rok. Poza tym na golasa nie chodzę, więc na gwałt garderoby skompletować też nie muszę ... może ja taki typ jestem, ale mnie te wyprzedaże jakoś średnio ruszają :))
OdpowiedzUsuńna pewno nie stalabym w kolejkach po ubrania. przecenione czy tez nie, bez roznicy. nie stoje w kolejce na poczcie, do bankomatu. nigdzie. nienawidze. wystalam sie w zyciu, nawet z termosami czekajac na dostawe w miesnym lub do kiosku za toaletowym i reguly trzymam sie twardo:) jedyne ustepstwo to lotnisko. tam stoje i czekam;)
OdpowiedzUsuńBez spodni mozan sie obejsc,bez papieru toal.. trudniej;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Mnie rozsmieszylo porownanie kolejek. Tzch polskich z lat 80 siatych i tych we Wloszech teraz. Go ci dopiero kryzys:)))) Stoja za ciuchami, oni jeszcze nie wiedza co to kryzys. Masz racje zy portkami armaniego nie warto stac w kolejkach :))))
OdpowiedzUsuńJa Cię doskonale rozumiem. Sama nie cierpię stania w kolejkach. Te po papier toaletowy też świetnie pamiętam z tym, że u nas to nie z mamą się stało tylko sami na podwórku się zbieraliśmy i biegliśmy wszyscy jak tylko rzucali. Jak mama wracała z pracy to już nic nie było ;)
OdpowiedzUsuńZapalko, mnie tez nie ruszaja wyprzedaze, bo z reguly wszystko to juz mam w szafie, kupione przed wyprzedazami ;))
OdpowiedzUsuńZartuje,wszystkiego z kolekcji Armaniego jeszcze nie wykupilam ;)))) ( a tak w nawiasie, to nic z Armaniego nie posiadam, ale ciii)
Una, ja rowniez nienawidze stania w kolejkach,mysle, ze nawet jesli dawaliby cos za darmo, to bym sie nie pchala ;)
Emilio, nie zgadze sie z Toba! Papier mozna gazeta zastapic, jak to niejednokrotnie robilo sie w komunie, bo papieru nie dowiezli do sklepu, a w gazete to sie raczej nie ubiore ;)))
Aniu, bo jak ja slysze kryzys, to mysle o czyms takim jak mielismy my w latach 80-tych, a nie to co mamy obecnie we Wloszech ;))
Ewo, my rowniez latalismy za samochodami dostawczymi po calym miescie i ustawialismy w kolejce za czym popadnie(oj przydalyby sie wowczas tel.komorkowe ;)), natomiast za miesem stalam z mama, bylam taka kruszynka, ze na pewno by mnie zadeptali ;)
W kolejkach mięsnych nie stałam, też byłam drobinką i mogłabym nie wyjść z tego cała :)
Usuńja do dzis pamietam jak ludzie sie pchali,nikt tam nie zwracal uwagi na male dziecko, ktore sie balo, zeby ktos go nie zadeptal :(
UsuńJa bym wolala jednak z golym tylkiem latac,niz gazeta sie podcierac;))) Ale ja z tych delikatnych, a negliz mnie nie krepuje;)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam slonecznie!
Emilko, ty jestes sporo mlodsza ode mnie, wiec nie pamietasz tych czasow, kiedy gazet sie nie wyrzucalo, bo a rusz do pewnych celow posluzyc mogly. W wielu wc publicznych byly ladnie pociete gazetki tak 15X15 mniej wiecej, to podcierania tylka. A jak ktos delikatny, to i byl sposob na to, zeby ta gazeta troche przyjemniejsza dla dupci byla ;)))
OdpowiedzUsuńTo byly czasy!!! :)
Rozumiem Twój uraz do kolejek, też bym nie stał.
OdpowiedzUsuńto znaczy, ze my "z tamtych lat" omijamy wszelkiego rodzaju kolejki ;)
UsuńSporo mlodsza,nie przesadzajmy.Pamietam,niestety te "gazetki" i szary papier na sznurku,brrrrrr;)
OdpowiedzUsuńUdanego weekendu!
Aaa. a juz myslalam, ze ciebia ta przyjemnosc ominela ;)
UsuńOj, mnie takie wyprzedaże, okazje, kolejki nie ruszają. Wręcz przeciwnie. Unikam :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ada
Ja sie wczoraj "przelecialam" po kilku sklepach, prawie wszystko wykupione, ale udalo mi sie kupic 2 pary dresikow i zimowa kurteczke dla malucha po niskiej cenie. W kolejkach, jednak, nie stalam :)
UsuńW Hiszpanii też zaczęły się wielki obniżki ale ludzie mniej kupują niż w latach poprzednich:)
OdpowiedzUsuńBuzka
tutaj juz prawie wszystko wykupili, niektore sklepy pustkami swieca i czekaja na nowe kolekcje...
OdpowiedzUsuńA mnie wkurza ten tlum dziki sklebiony i wole na saldi nie chodzic! Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJa rowniez nie lubie tlumow :)
Usuńja tez juz nigdy w zyciu ( chyba ) stac w kolejkach nie bede trudno najwyzej nie bede miec ;9 chcociaz tu w niemczech stale sa jakies przeceny to czasami sie zastanawiam po co w ogole isc do sklepu i kupowac drogo jak za m-c bedzie taniej:)
OdpowiedzUsuńU nas tez ciagle cos przeceniaja...mysle, ze te saldi, to tylko chwyt marketingowy i wielu sie na to nabiera i potem najczesciej wydaje pieniadze na zupelnie niepotrzebne rzeczy
OdpowiedzUsuńpozdrawiam