niedziela, 6 listopada 2011

Maraton po Luwrze


  Paryz ma mnostwo atrakcji do zaoferowanie turystom. Jednak w ciagu niespelna pieciu dni nie da sie poznac tego miasta. Przed  wyjazdem zaopatrzylismy sie w odpowiednie przewodniki i juz pierwsze dnia zrozumielismy, ze nie uda nam sie zobaczyc i zwiedzic najwazniejszych miejsc i obiektow, nie mowiac juz od tych mniej waznych,a na pewno rownie urokliwych i interesujacych.
Wieczorem zaczelismy ukladac plan wycieczki, nie obylo sie bez ostrych dyskusji, chcialoby sie wszystko naraz zobaczyc, a tu tak malo czasu. Wreszcie, zeby uniknac klotni, zdecydowalismy, ze to nie nasz ostatni pobyt w Paryzu i ze na pewno tu jeszcze wrocimy i wowczas zwiedzimy to, czego nie udalo nam sie zwiedzic za pierwszym razem.
Moja corka zakochala sie w tym miescie od pierwszego wejrzenia. Jej marzenie, to moc tu zamieszkac. Moim zdaniem marzenia sa po to, zeby moc je realizowac, wiec kto wie...
Po Paryzu najlepiej poruszac sie metrem, ktore posiada ponad 10, jesli sie nie myle 13 linii, dzieki czemu szybko i bez problemu mozna dotrzec do kazdego zakatka miasta. Samochod zostawilismy na parkingu przy hotelu. Uwaga! Parkingi w centrum Paryza sa strasznie drogie okolo 10 euro za godzine! W kiosku, w ktorym zamierzalismy kupic karte parkingowa, pan polecil nam zeby jej nie kupowac, a czekac spokojnie na mandat,ktory kosztuje 11 euro, bardziej sie oplaca. Tak tez uczynilismy i mielismy to szczescie, ze nawet nie zaplacilismy mandatu :)
Zdecydowalismy zgodnie, ze drugi dzien poswiecimy w calosci na wycieczke do Luwru. Wiedzialam, ze Luwr to jedno z najwiekszych muzeow na swiecie, jednak nie zdawalam sobie dobrze sprawy z jego ogromu i bogactwa.

Samego palacu nie udalo mi sie objac obiektywem mojego nedznego aparatu, wiec przedstawie Wam tylko fragmentaryczne zdjecia. Wyobrazcie sobie, ze w tym poteznym gmachu znajdziecie arte niemalze z calego swiata. Po spedzeniu kilku pierwszych godzin w muzeum  dostalam oczoplasu i zawrotu glowy.
W muzeum znajduje sie co najmniej trzysta tysiecy dziel sztuki, z czego trzydziesci piec tysiecy wystawionych w muzeum na szesdziesieciu tysiacach metrow kwadratowych powierzchni! Te liczby mowia same za siebie.
Nie sposob zobaczyc wszystkiego w ciagu jednego dnia. Nie wspomne juz o zatrzymaniu sie i przestudiowaniu dokladniej poszczegolnych dziel sztuki. Nam od rana do wieczora nie udalo sie zajrzec do wszystkich pawilonow. Zaczelismy od tych, ktore nas najbardziej interesowaly.

Nie moglismy ominac slawnej "La Gioconda"(Monna Lisa) Leonardo da Vinci, ktora byla doslownie oblegana przez tlumy turystow,wsrod ktorych przewazali Japonczycy. Ponizej oczywiscie zdjecie oryginalu.

                
Moja corka byla zachwycona, az piszczala z zachwytu. Bardzo mnie cieszy zainteresowanie Mychy sztuka i mile zaskoczona stwierdzam, ze naprawde duzo wie. We wloskich liceach poswiecaja sporo czasu na  historie sztuki. Dzieki czemu nastolatka, ktora zalapala bakcyla z wielka przyjemnoscia biega po muzeach i chetnie dyskutuje na temat obrazow, rzezby...Ja, ktora liceum skonczyla jeszcze w czasach komunizmu, niestety nie moge pochwalic sie wielka wiedza na ten temat. To czego sie dowiedzialam zawdzieczam glownie mojemu M. Och, gdybym miala wiecej czasu, z pewnoscia poswiecilabym sie studiowaniu glebiej tej dziedziny, jest niesamowicie pasjonujaca.

                       
Mam mnostwo fotografii z Luwru, jednak nie mam zamiaru tu pisac przewodnika po Luwrze, bo przeciez nie o to tu chodzi. Jednakze goraco polecam zwiedzenie tego muzem, naprawde warto. Mlodziez do 25-tego roku po okazaniu dokumentu do muzeum wchodzi gratis. Pomimo przeogromnych tlumow, wszystko jest tak zorganizowane, ze nie trzeba stac godzinami po bilety, muzeum dysponuje wieloma automatymi, dzieki czemu turysci oszczedzaja mnostwo czasu.
Podam kilka praktycznych rad.
Po pierwsze, radzilabym zaopatrzec sie w wygodne buty, gdyz tak jak wczesniej pisalam muzeum, to olbrzymia powierzchnia, ktora trzeba poknonac wlasnymi nogami. Poza tym, jako ze nie ma czasu na zatrzymanie sie gdzies na obiad, proponuje kupienie przepysznych bagietek w piekarniach i zapakowanie ich wraz z czyms do picia do niewielkich placakow. Uwaga! Z duzymi placakami nie mozna wchodzic na teren Luwru.Posilek mozna spokojnie spozyc, robiac sobie mala pauze, w ogrodach Luwru, przysiadujac na lawce,lub rozkladajac sie na trawie, obserwujac turystow ze wszystkich stron swiata.
Na zakonczenie krotkiej i dosc nieporadnej relacji o Luwrze zapraszam na kilka zdjec z galerii rzezby. Najwiecej miejsca poswecona na rzezbe artystow francuskich i wloskich. Uwierzcie mi, mozna dostac zawrotu glowy.
Ponizej slawna "Nike di Samotracia" (Nike z Samotraki), wysoka na ponad 3m, marmurowa rzezba z okresu helenistycznego,sztuka grecka, znajdujaca sie na samym poczatku pawilonu Denon, na pierwszym pietrze.

 
Natomiast "Amore i Psiche", Antonio Canova, to jedna z moich ulubionych rzezb. Niestety zle swiatlo i zakaz uzywania fleszow nie pozwolili mi na wykonanie dobrego zdjecia. Polecam strony internetowe, ktore przedstawiaja dokladniejsze zdjecia tej marmurowej rzezby doby klasycyzmu,jest naprawde piekna.
Na Luwr nalezaloby poswiecic przynajmniej trzy dni. My czulismy sie jak na jakims maratonie, czas nas gonil nieublagalnie,wszedzie biegiem i niestety dosc pobieznie. Na koniec bylismy wyczerpani, nogi nas bolaly okrutnie, a tu jeszcze tak wiele rzeczy, ktorych nie zdazylismy zobaczyc, a jednoczesnie  widzielismy tak wiele, w tak krotkim czasie, ze po wyjsciu mielismy metlik w glowie... warto bylo.

4 komentarze:

  1. Wszystko niby znane, ale w oryginale wspanialsze. I zawsze za mało czasu..
    Oglądałam dziś dwa obrazy Rembrandta i w połączeniu Twojej relacji, wspomnień i dzisiejszych wrażeń dzień można uznać za interesujący !!!
    A Dziecku kibicuję !

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach Paryz, o nim mozna w nieskonczonosc. Ja tam poznałam się z moim mężem na pierwszej randce. Ciagle o nim pisze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację Lauro, na sam Luwr trzeba poświęcić minimum 3 dni, a na cały Paryż - kilka tygodni.
    Inaczej człowiek wyjeżdża z uczuciem niedosytu, co było także moim udziałem. Na szczęście przed wyjazdem udało mi się wrzucić grosik do Sekwany, co rodzi nadzieję, że kiedyś uda mi się jeszcze tam wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mazena, robi wrazenie sam fakt, ze mozne ogladac na zywo te wszystkie dziela :)

    Ardiola, to musiala byc bardzo romantyczna randka :)

    Smurff, oj, niedosyt po tych pieciu dniach mialam olbrzymi :) Ja nie pamietam czy wrzucilam grosik :(

    OdpowiedzUsuń